Co trzeba zrobić, gdy gołąb narobi ci na głowie ? Podziękować Panu Bogu, że nie dał skrzydeł krowom. Podziwiam, podziwiam, takie supermini, a tak się rzuca w oczy. Ja wam wierzę, że przeczytaliście "Pana Tadeusza", tylko że na ekranie w kinie nazwiska zbyt szybko się przesuwają. Wzruszony tym, że Aśka i Kaśka przyszły na lekcję nie będę dzisiaj pytał. Co ty się tak trzęsiesz przy tej tablicy ? Nadmiaru wiedzy przecież nie przemycasz. Tak, teraz kobiecie nie wystarcza wykazać się na polu garnkowym i łóżkowym. Teraz chce zdobywać wiedzę. - Jeżeli jeszcze raz, zobaczę cię z moją dziewczyną, to... - syknął groźnie Jarek. - To co! To możesz sobie zatrzymać. Młody człowiek ciekaw swoich perspektyw życiowych, udał się do wróżki. - Wiele lat będzie się pan buntował, bo będzie pan żył w nędzy. - A potem? - Potem się pan przyzwyczai. - Nie chodź, koło tej olszynki, bo tam gwałcą! - ostrzega Ewa koleżankę. - Skąd wiesz? - Bo chodzę tamtędy codziennie od dwóch miesięcy. - Zobacz, jak on ją kocha - mówi wzruszona żona, oglądająca film. - A wiesz, ile mu za to płacą! - Na dzisiaj wystarczy - mówi barman, potrząsając drzemiącego gościa za ramię. Zamykamy! - Dobra - odpowiada sennie. - Tylko nie trzaskajcie drzwiami. - Wczoraj widziałem pana, szefie, w kawiarni z piękną, młodziutką dziewczyną. Czy to pana córka? - Tak. Tylko proszę nie mówić o tym żonie. - Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
Podziwiam, podziwiam, takie supermini, a tak się rzuca w oczy. Ja wam wierzę, że przeczytaliście "Pana Tadeusza", tylko że na ekranie w kinie nazwiska zbyt szybko się przesuwają. Wzruszony tym, że Aśka i Kaśka przyszły na lekcję nie będę dzisiaj pytał. Co ty się tak trzęsiesz przy tej tablicy ? Nadmiaru wiedzy przecież nie przemycasz. Tak, teraz kobiecie nie wystarcza wykazać się na polu garnkowym i łóżkowym. Teraz chce zdobywać wiedzę. - Jeżeli jeszcze raz, zobaczę cię z moją dziewczyną, to... - syknął groźnie Jarek. - To co! To możesz sobie zatrzymać. Młody człowiek ciekaw swoich perspektyw życiowych, udał się do wróżki. - Wiele lat będzie się pan buntował, bo będzie pan żył w nędzy. - A potem? - Potem się pan przyzwyczai. - Nie chodź, koło tej olszynki, bo tam gwałcą! - ostrzega Ewa koleżankę. - Skąd wiesz? - Bo chodzę tamtędy codziennie od dwóch miesięcy. - Zobacz, jak on ją kocha - mówi wzruszona żona, oglądająca film. - A wiesz, ile mu za to płacą! - Na dzisiaj wystarczy - mówi barman, potrząsając drzemiącego gościa za ramię. Zamykamy! - Dobra - odpowiada sennie. - Tylko nie trzaskajcie drzwiami. - Wczoraj widziałem pana, szefie, w kawiarni z piękną, młodziutką dziewczyną. Czy to pana córka? - Tak. Tylko proszę nie mówić o tym żonie. - Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
Ja wam wierzę, że przeczytaliście "Pana Tadeusza", tylko że na ekranie w kinie nazwiska zbyt szybko się przesuwają. Wzruszony tym, że Aśka i Kaśka przyszły na lekcję nie będę dzisiaj pytał. Co ty się tak trzęsiesz przy tej tablicy ? Nadmiaru wiedzy przecież nie przemycasz. Tak, teraz kobiecie nie wystarcza wykazać się na polu garnkowym i łóżkowym. Teraz chce zdobywać wiedzę. - Jeżeli jeszcze raz, zobaczę cię z moją dziewczyną, to... - syknął groźnie Jarek. - To co! To możesz sobie zatrzymać. Młody człowiek ciekaw swoich perspektyw życiowych, udał się do wróżki. - Wiele lat będzie się pan buntował, bo będzie pan żył w nędzy. - A potem? - Potem się pan przyzwyczai. - Nie chodź, koło tej olszynki, bo tam gwałcą! - ostrzega Ewa koleżankę. - Skąd wiesz? - Bo chodzę tamtędy codziennie od dwóch miesięcy. - Zobacz, jak on ją kocha - mówi wzruszona żona, oglądająca film. - A wiesz, ile mu za to płacą! - Na dzisiaj wystarczy - mówi barman, potrząsając drzemiącego gościa za ramię. Zamykamy! - Dobra - odpowiada sennie. - Tylko nie trzaskajcie drzwiami. - Wczoraj widziałem pana, szefie, w kawiarni z piękną, młodziutką dziewczyną. Czy to pana córka? - Tak. Tylko proszę nie mówić o tym żonie. - Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
Wzruszony tym, że Aśka i Kaśka przyszły na lekcję nie będę dzisiaj pytał. Co ty się tak trzęsiesz przy tej tablicy ? Nadmiaru wiedzy przecież nie przemycasz. Tak, teraz kobiecie nie wystarcza wykazać się na polu garnkowym i łóżkowym. Teraz chce zdobywać wiedzę. - Jeżeli jeszcze raz, zobaczę cię z moją dziewczyną, to... - syknął groźnie Jarek. - To co! To możesz sobie zatrzymać. Młody człowiek ciekaw swoich perspektyw życiowych, udał się do wróżki. - Wiele lat będzie się pan buntował, bo będzie pan żył w nędzy. - A potem? - Potem się pan przyzwyczai. - Nie chodź, koło tej olszynki, bo tam gwałcą! - ostrzega Ewa koleżankę. - Skąd wiesz? - Bo chodzę tamtędy codziennie od dwóch miesięcy. - Zobacz, jak on ją kocha - mówi wzruszona żona, oglądająca film. - A wiesz, ile mu za to płacą! - Na dzisiaj wystarczy - mówi barman, potrząsając drzemiącego gościa za ramię. Zamykamy! - Dobra - odpowiada sennie. - Tylko nie trzaskajcie drzwiami. - Wczoraj widziałem pana, szefie, w kawiarni z piękną, młodziutką dziewczyną. Czy to pana córka? - Tak. Tylko proszę nie mówić o tym żonie. - Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
Co ty się tak trzęsiesz przy tej tablicy ? Nadmiaru wiedzy przecież nie przemycasz. Tak, teraz kobiecie nie wystarcza wykazać się na polu garnkowym i łóżkowym. Teraz chce zdobywać wiedzę. - Jeżeli jeszcze raz, zobaczę cię z moją dziewczyną, to... - syknął groźnie Jarek. - To co! To możesz sobie zatrzymać. Młody człowiek ciekaw swoich perspektyw życiowych, udał się do wróżki. - Wiele lat będzie się pan buntował, bo będzie pan żył w nędzy. - A potem? - Potem się pan przyzwyczai. - Nie chodź, koło tej olszynki, bo tam gwałcą! - ostrzega Ewa koleżankę. - Skąd wiesz? - Bo chodzę tamtędy codziennie od dwóch miesięcy. - Zobacz, jak on ją kocha - mówi wzruszona żona, oglądająca film. - A wiesz, ile mu za to płacą! - Na dzisiaj wystarczy - mówi barman, potrząsając drzemiącego gościa za ramię. Zamykamy! - Dobra - odpowiada sennie. - Tylko nie trzaskajcie drzwiami. - Wczoraj widziałem pana, szefie, w kawiarni z piękną, młodziutką dziewczyną. Czy to pana córka? - Tak. Tylko proszę nie mówić o tym żonie. - Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
Tak, teraz kobiecie nie wystarcza wykazać się na polu garnkowym i łóżkowym. Teraz chce zdobywać wiedzę. - Jeżeli jeszcze raz, zobaczę cię z moją dziewczyną, to... - syknął groźnie Jarek. - To co! To możesz sobie zatrzymać. Młody człowiek ciekaw swoich perspektyw życiowych, udał się do wróżki. - Wiele lat będzie się pan buntował, bo będzie pan żył w nędzy. - A potem? - Potem się pan przyzwyczai. - Nie chodź, koło tej olszynki, bo tam gwałcą! - ostrzega Ewa koleżankę. - Skąd wiesz? - Bo chodzę tamtędy codziennie od dwóch miesięcy. - Zobacz, jak on ją kocha - mówi wzruszona żona, oglądająca film. - A wiesz, ile mu za to płacą! - Na dzisiaj wystarczy - mówi barman, potrząsając drzemiącego gościa za ramię. Zamykamy! - Dobra - odpowiada sennie. - Tylko nie trzaskajcie drzwiami. - Wczoraj widziałem pana, szefie, w kawiarni z piękną, młodziutką dziewczyną. Czy to pana córka? - Tak. Tylko proszę nie mówić o tym żonie. - Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Jeżeli jeszcze raz, zobaczę cię z moją dziewczyną, to... - syknął groźnie Jarek. - To co! To możesz sobie zatrzymać. Młody człowiek ciekaw swoich perspektyw życiowych, udał się do wróżki. - Wiele lat będzie się pan buntował, bo będzie pan żył w nędzy. - A potem? - Potem się pan przyzwyczai. - Nie chodź, koło tej olszynki, bo tam gwałcą! - ostrzega Ewa koleżankę. - Skąd wiesz? - Bo chodzę tamtędy codziennie od dwóch miesięcy. - Zobacz, jak on ją kocha - mówi wzruszona żona, oglądająca film. - A wiesz, ile mu za to płacą! - Na dzisiaj wystarczy - mówi barman, potrząsając drzemiącego gościa za ramię. Zamykamy! - Dobra - odpowiada sennie. - Tylko nie trzaskajcie drzwiami. - Wczoraj widziałem pana, szefie, w kawiarni z piękną, młodziutką dziewczyną. Czy to pana córka? - Tak. Tylko proszę nie mówić o tym żonie. - Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
Młody człowiek ciekaw swoich perspektyw życiowych, udał się do wróżki. - Wiele lat będzie się pan buntował, bo będzie pan żył w nędzy. - A potem? - Potem się pan przyzwyczai. - Nie chodź, koło tej olszynki, bo tam gwałcą! - ostrzega Ewa koleżankę. - Skąd wiesz? - Bo chodzę tamtędy codziennie od dwóch miesięcy. - Zobacz, jak on ją kocha - mówi wzruszona żona, oglądająca film. - A wiesz, ile mu za to płacą! - Na dzisiaj wystarczy - mówi barman, potrząsając drzemiącego gościa za ramię. Zamykamy! - Dobra - odpowiada sennie. - Tylko nie trzaskajcie drzwiami. - Wczoraj widziałem pana, szefie, w kawiarni z piękną, młodziutką dziewczyną. Czy to pana córka? - Tak. Tylko proszę nie mówić o tym żonie. - Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Nie chodź, koło tej olszynki, bo tam gwałcą! - ostrzega Ewa koleżankę. - Skąd wiesz? - Bo chodzę tamtędy codziennie od dwóch miesięcy. - Zobacz, jak on ją kocha - mówi wzruszona żona, oglądająca film. - A wiesz, ile mu za to płacą! - Na dzisiaj wystarczy - mówi barman, potrząsając drzemiącego gościa za ramię. Zamykamy! - Dobra - odpowiada sennie. - Tylko nie trzaskajcie drzwiami. - Wczoraj widziałem pana, szefie, w kawiarni z piękną, młodziutką dziewczyną. Czy to pana córka? - Tak. Tylko proszę nie mówić o tym żonie. - Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Zobacz, jak on ją kocha - mówi wzruszona żona, oglądająca film. - A wiesz, ile mu za to płacą! - Na dzisiaj wystarczy - mówi barman, potrząsając drzemiącego gościa za ramię. Zamykamy! - Dobra - odpowiada sennie. - Tylko nie trzaskajcie drzwiami. - Wczoraj widziałem pana, szefie, w kawiarni z piękną, młodziutką dziewczyną. Czy to pana córka? - Tak. Tylko proszę nie mówić o tym żonie. - Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Na dzisiaj wystarczy - mówi barman, potrząsając drzemiącego gościa za ramię. Zamykamy! - Dobra - odpowiada sennie. - Tylko nie trzaskajcie drzwiami. - Wczoraj widziałem pana, szefie, w kawiarni z piękną, młodziutką dziewczyną. Czy to pana córka? - Tak. Tylko proszę nie mówić o tym żonie. - Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Wczoraj widziałem pana, szefie, w kawiarni z piękną, młodziutką dziewczyną. Czy to pana córka? - Tak. Tylko proszę nie mówić o tym żonie. - Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Czy pozwoli pani, że zapalę, - pyta starszy mężczyzna w kolejowym przedziale. - Niech się pan czuje jak u siebie w domu. Mężczyzna westchnął i schował papierosy do kieszeni. - Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Niech pan wraca! - woła policjant za podchmielonym mężczyzną,który po wyjściu z knajpy przechodzi przez jezdnię na czerwonym świetle. - Nie mogę. Nie mam już pieniędzy. W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
W czasie zjazdu absolwentów liceum nauczyciel pyta dawnego ucznia: - A ty, Grzesiu, masz dzieci? - Ośmioro - Zawsze taki sam - mruczy staruszek. - Nigdy nie uważał. - Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Heniu, co tam nowego w szkole? - pyta mama. - Nic takiego. Marcin też dostał pałkę z matmy. - Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Gdybym panu zgolił wąsy, nikt by pana nie rozpoznał - mówi fryzjer do klienta. - Gdyby pan je zgolił, pana też nikt by nie rozpoznał! - Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Pański syn w ogóle mnie nie słucha - mówi wychowawczyni podczas wywiadówki. - Przepraszam, co pani mówiła? - śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- śnisz, mi się co noc! - Kocham cię do szaleństwa! - Kłamiesz! Gdybyś mnie kochał do szaleństwa wcale nie mógłbyś spać. Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
Nurek pracuje na dnie morza. Nagle w słuchawce słyszy rozkaz kapitana: - Natychmiast na pokład! - Co się siało: - Statek tonie ! - Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Kochasz mnie ? - Bardzo ! - Ożenisz się ze mną ? - Nie. - To złaź ze mnie ! Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
Chodzący po kolędzie wikary dzwoni do drzwi na parterze: - Czy to ty, aniołku? - pyta. kobiecy glos zza drzwi. - Nie, ale z tej samej firmy. -Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
-Już nie mogę doczekać się Wigilii - mówi Burek. - Czemu? - pyta Azor. - Nie dość, że dostanę podwójną porcję kości, to jeszcze powiem swemu panu, co o nim myślę. - Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Czy chcesz, żebym ci opowiedziała o pierwszej samodzielnej jeździe naszym samochodem. Pyta żona ? - Czy wolisz o tym przeczytać w gazecie ! Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
Pani poleciła dzieciom ułożyć zdanie, w którym wystąpiłoby pięć ptaków. Kazio napisał: "Tato wrócił nawalony jak szpak, wywinął orła w przedpokoju, puścił pawia w łazience, aż mu dwa gile z nosa wyleciały". - Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Ile jest: 2 razy 2 ? - pyta psycholog kandydata na ochroniarza. - 5284. - A pan co powie? - pyta drugiego. - środa. - :A pan? - zwraca się zrezygnowany do trzeciego. - Cztery! - świetnie! W jaki sposób uzyskał pan ten wynik? - To bardzo proste: podzieliłem 5284 przez środę. W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
W autobusie do grupy ski-nów podchodzi kanar. - Bilety do kontroli! - Spadaj! - krzyknęli skini. Kanar zrezygnował i pod-szedł do łysego staruszka. - Proszę bilecik do kon-troli. - Nie słyszał pan, co ko-ledzy powiedzieli?! Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
Wchodzi facet z karabinem do autobusu i woła; - Gdzie jest Zenek! Pasażerowie wskazuje młodego mężczyznę i dyskretnie odsuwają się od niego. - Zenek, kryj się - mówi facet i puszcza serię po pasażerach. - Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Wyprowadzam się z ta-kiego domu -woła Jaś, nie mogąc znieść kłótni rodziców. - A dokąd? - Do bocianów! Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
Ksiądz trafia po kolędzie do biednej wiejskiej rodziny. Pociesza,że święta rodzina też była biedna i zostawia obrazek przedstawiający Jezusa, Józefa i Maryję. Gdy tylko wyszedł,ojciec wziął obrazek i zadumał się: - Chyba nie byli tacy biedni, skoro ich stać na fotografa. - święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- święty Mikołaju! Przynieś mi klocki lego! - krzyczy Adaś. - Dlaczego tak wrzeszczysz. Przecież święty Mikołaj słyszy każdy szept. - Tak, ale tatuś zamknął za sobą drzwi do pokoju i może nie usłyszeć> - Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Dlaczego oskarżony pobił biletera w kinie? - pyta sędzia. - Bo podarł mi bilet, wysoki sądzie. - Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Przeczytałem twoją listę życzeń i już wiem, co dostaniesz pod choinkę. - Co, tato? - Słownik ortograficzny, synku. - Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Czym, babciu, przyjechałaś do nas na święta? - Pociągiem - odpowiada zmęczona. - Tak ? A tatuś mówił, że diabli cię przyniosą. - Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Tato, jaki to jest czas: "Mama rozmawia z sąsiadką". - Stracony, synku, stracony. - Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Jak myślisz, ile może kosztować ten naszyjnik? - pyta włamywacz kolegę przed wystawą sklepu jubilerskiego. - Myślę, że jakieś pięć lat. Przy dobrym adwokacie... - Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.
- Co ci się stało w rękę? - Prąd mnie kopnął. - A w nogę ? - Oddałem mu.