Hrabia do Jana: - Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie. - Ale przecież pada deszcz. - To weź parasol. - Janie! Wytrzyj kurze! - Tak jest, Jaśnie panie. Której ? Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła: - Janie ! - Ja też nie ! Hrabia: - Janie, czy u nas w ubikacji są dwa sznurki, czy jeden ? - Jeden. - W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem. - Janie ! - Słucham Pana. - Czy możesz przysunął tu fortepian ? - Tak Panie. Będzie Pan grał ? - Nie, ale zostawiłem tam cygaro. Rankiem, po hucznej zabawie: - Janie ! - Tak ? - Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry ? - Nie .. - Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku ... - Janie ! - Tak Panie? - Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu? - Ja Panie. - Przecież nie umiesz pisał! - Ale Pani Hrabina mnie prowadziła... Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi : - Jak pan hrabia ślicznie gra ! ( z entuzjazmem ) - Eee tak se tylko popier**łam . - Jak pan hrabia się brzydko wyraża ! ( z oburzeniem ) - Ale za to ślicznie gram !!!! H: Janie... czy cytryna ma nóżki? J: Nie panie... H: O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty... Hrabia ma jechać na wojnę. - Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! - Dobrze hrabio. Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan: - Hrabio, nie pasuje! - Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcił ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali,że tramwaj zabił kominiarza? Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
- Janie! Wytrzyj kurze! - Tak jest, Jaśnie panie. Której ? Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła: - Janie ! - Ja też nie ! Hrabia: - Janie, czy u nas w ubikacji są dwa sznurki, czy jeden ? - Jeden. - W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem. - Janie ! - Słucham Pana. - Czy możesz przysunął tu fortepian ? - Tak Panie. Będzie Pan grał ? - Nie, ale zostawiłem tam cygaro. Rankiem, po hucznej zabawie: - Janie ! - Tak ? - Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry ? - Nie .. - Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku ... - Janie ! - Tak Panie? - Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu? - Ja Panie. - Przecież nie umiesz pisał! - Ale Pani Hrabina mnie prowadziła... Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi : - Jak pan hrabia ślicznie gra ! ( z entuzjazmem ) - Eee tak se tylko popier**łam . - Jak pan hrabia się brzydko wyraża ! ( z oburzeniem ) - Ale za to ślicznie gram !!!! H: Janie... czy cytryna ma nóżki? J: Nie panie... H: O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty... Hrabia ma jechać na wojnę. - Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! - Dobrze hrabio. Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan: - Hrabio, nie pasuje! - Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcił ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali,że tramwaj zabił kominiarza? Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła: - Janie ! - Ja też nie ! Hrabia: - Janie, czy u nas w ubikacji są dwa sznurki, czy jeden ? - Jeden. - W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem. - Janie ! - Słucham Pana. - Czy możesz przysunął tu fortepian ? - Tak Panie. Będzie Pan grał ? - Nie, ale zostawiłem tam cygaro. Rankiem, po hucznej zabawie: - Janie ! - Tak ? - Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry ? - Nie .. - Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku ... - Janie ! - Tak Panie? - Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu? - Ja Panie. - Przecież nie umiesz pisał! - Ale Pani Hrabina mnie prowadziła... Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi : - Jak pan hrabia ślicznie gra ! ( z entuzjazmem ) - Eee tak se tylko popier**łam . - Jak pan hrabia się brzydko wyraża ! ( z oburzeniem ) - Ale za to ślicznie gram !!!! H: Janie... czy cytryna ma nóżki? J: Nie panie... H: O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty... Hrabia ma jechać na wojnę. - Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! - Dobrze hrabio. Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan: - Hrabio, nie pasuje! - Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcił ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali,że tramwaj zabił kominiarza? Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
Hrabia: - Janie, czy u nas w ubikacji są dwa sznurki, czy jeden ? - Jeden. - W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem. - Janie ! - Słucham Pana. - Czy możesz przysunął tu fortepian ? - Tak Panie. Będzie Pan grał ? - Nie, ale zostawiłem tam cygaro. Rankiem, po hucznej zabawie: - Janie ! - Tak ? - Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry ? - Nie .. - Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku ... - Janie ! - Tak Panie? - Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu? - Ja Panie. - Przecież nie umiesz pisał! - Ale Pani Hrabina mnie prowadziła... Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi : - Jak pan hrabia ślicznie gra ! ( z entuzjazmem ) - Eee tak se tylko popier**łam . - Jak pan hrabia się brzydko wyraża ! ( z oburzeniem ) - Ale za to ślicznie gram !!!! H: Janie... czy cytryna ma nóżki? J: Nie panie... H: O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty... Hrabia ma jechać na wojnę. - Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! - Dobrze hrabio. Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan: - Hrabio, nie pasuje! - Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcił ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali,że tramwaj zabił kominiarza? Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
- Janie ! - Słucham Pana. - Czy możesz przysunął tu fortepian ? - Tak Panie. Będzie Pan grał ? - Nie, ale zostawiłem tam cygaro. Rankiem, po hucznej zabawie: - Janie ! - Tak ? - Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry ? - Nie .. - Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku ... - Janie ! - Tak Panie? - Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu? - Ja Panie. - Przecież nie umiesz pisał! - Ale Pani Hrabina mnie prowadziła... Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi : - Jak pan hrabia ślicznie gra ! ( z entuzjazmem ) - Eee tak se tylko popier**łam . - Jak pan hrabia się brzydko wyraża ! ( z oburzeniem ) - Ale za to ślicznie gram !!!! H: Janie... czy cytryna ma nóżki? J: Nie panie... H: O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty... Hrabia ma jechać na wojnę. - Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! - Dobrze hrabio. Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan: - Hrabio, nie pasuje! - Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcił ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali,że tramwaj zabił kominiarza? Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
Rankiem, po hucznej zabawie: - Janie ! - Tak ? - Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry ? - Nie .. - Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku ... - Janie ! - Tak Panie? - Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu? - Ja Panie. - Przecież nie umiesz pisał! - Ale Pani Hrabina mnie prowadziła... Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi : - Jak pan hrabia ślicznie gra ! ( z entuzjazmem ) - Eee tak se tylko popier**łam . - Jak pan hrabia się brzydko wyraża ! ( z oburzeniem ) - Ale za to ślicznie gram !!!! H: Janie... czy cytryna ma nóżki? J: Nie panie... H: O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty... Hrabia ma jechać na wojnę. - Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! - Dobrze hrabio. Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan: - Hrabio, nie pasuje! - Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcił ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali,że tramwaj zabił kominiarza? Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
- Janie ! - Tak Panie? - Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu? - Ja Panie. - Przecież nie umiesz pisał! - Ale Pani Hrabina mnie prowadziła... Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi : - Jak pan hrabia ślicznie gra ! ( z entuzjazmem ) - Eee tak se tylko popier**łam . - Jak pan hrabia się brzydko wyraża ! ( z oburzeniem ) - Ale za to ślicznie gram !!!! H: Janie... czy cytryna ma nóżki? J: Nie panie... H: O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty... Hrabia ma jechać na wojnę. - Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! - Dobrze hrabio. Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan: - Hrabio, nie pasuje! - Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcił ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali,że tramwaj zabił kominiarza? Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi : - Jak pan hrabia ślicznie gra ! ( z entuzjazmem ) - Eee tak se tylko popier**łam . - Jak pan hrabia się brzydko wyraża ! ( z oburzeniem ) - Ale za to ślicznie gram !!!! H: Janie... czy cytryna ma nóżki? J: Nie panie... H: O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty... Hrabia ma jechać na wojnę. - Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! - Dobrze hrabio. Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan: - Hrabio, nie pasuje! - Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcił ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali,że tramwaj zabił kominiarza? Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
H: Janie... czy cytryna ma nóżki? J: Nie panie... H: O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty... Hrabia ma jechać na wojnę. - Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! - Dobrze hrabio. Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan: - Hrabio, nie pasuje! - Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcił ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali,że tramwaj zabił kominiarza? Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
Hrabia ma jechać na wojnę. - Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! - Dobrze hrabio. Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan: - Hrabio, nie pasuje! - Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcił ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali,że tramwaj zabił kominiarza? Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
- Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcił ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali,że tramwaj zabił kominiarza? Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdzą po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali,że tramwaj zabił kominiarza? Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości.Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie...no może tylko to,że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. ` - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.