-Dostaniesz , jak będziesz grzeczny - mówi chirurg przed operacją . -Do kogo pan to mówi , doktorze? - pyta się pacjent -Do tego kota , który siedzi pod krzesłem . Co to jest : - Leży pod drzewem i mówi : "szszszsz ...." ? - Pijany gajowy próbuje zaśpiewać : szła dzieweczka do laseczka . Mało apetyczny kawał, proszę o dokończenie śniadania. Idzie sobie facet po imprezie do domu,ale strasznie chce mu się kupę -nie wytrzymuje,przeskakuje przez pobliski płotek i robi to na co ma ochotę. Gdy jest już po wszystkim, odwraca się by zobaczyć jak mu poszło. Zdziwiony patrzy - kupy nie ma. Dokładnie obmacuje całe miejsce - kupy nie ma. 'Delirium czy co?' - pomyślał i poszedł do domu. ......... Następnego dnia, gdy przechodził obok miejsca intrygującego zdarzenia, nie wytrzymał, przeskoczył przez płotek i zaczął szukać zaginionej kupy. Wtem, z domu wychodzi właściciel: - Panie! Co mi pan tu szuka?! - A..., bo mi się tu gdzieś długopis zgubił. - A już myślałem...Bo mi wczoraj jakiś ch..przed domem nasrał. Trzech marynarzy- Polak , Chińczyk i jakiś murzyn, - 'uwięzieni' byli na małej łódce po tym jak ich statek zatonął. Ponieważ było miejsce tylko na trzy osoby, jeden z nich musiał 'ustąpić miejsca kapitanowi i płynąć samemu do lądu położonego setki kilometrów od miejsca w którym się obecnie znajdowali... Kapitan wpadł na wspaniały pomysł , aby zadać każdemu jedno pytanie i jeśli na nie odpowie dobrze,to wtedy zostaje na łódce,jeśli nie, to wtedy 'przegrany' musi wiosłować do brzegu o własnych siłach.... Pierwsze pytanie było dla Polaka: -Jak nazywał się statek zatopiony przez lodowiec?- pyta kapitan. -Titanik ! odpowiada pewnie Polak. -Drugie pytanie dla ciebie, - mówi kapitan zwracając się do Chińczyka...- Ile osób było zabitych? - Trzy tysiące czterysta siedemdziesiąt ??? - odpowiada niepewnie Chińczyk.... -Dobrze! -mówi kapitan. Odwraca się on do murzyna i mówi: -Podaj ich imiona! Papież zmarł i staje przed Bramą do Nieba. Puka pewnie i przedstawia się św. Piotrowi. " Jestem papieżem z Rzymu, " mówi , " wpuście mnie" św. Piotr patrzy na niego podejrzanie... "Chrystus mnie zna!" rzecze papież pewnie. " Mogę wejść?" "Sprawdzę." Rzecze św. Piotr podnosząc telefon. "Hej, J.C., jest tutaj jakiś gość nazywający siebie 'papieżem z Rzymu' i mówi że Cię zna". Po krótkiej pogawędce z Chrystusem św. Piotr zwraca się do papieża:.." Mówi że Cię nie zna..." " Spróbuj ducha świętego!" sugeruje speszony papież. "Hej, duszku" mówi święty Piotr do telefonu..." jest tutaj ktoś kto się podaje za niejakiego papieża z Rzymu i mówi że go znasz." Po krótkiej przerwie św. piotr odkłada słuchawkę, odwraca się do papieża i trzęsie przecząco głową... " to jest absurdalne!!!" wykrzykuje z niedowierzaniem papież. " Spróbuj Ojca!" św. piotr podnosi po raz trzeci słuchawkę... " hej, Tatko... jest tu ktoś kto nazywa siebie papieżem z Rzymu i mówi że go znasz.." "o Tak!, znam tego sk******a " wykrzykuje ze złością Bóg." to ten człowiek co roznosi plotki o mnie i Marii Dziewicy. Powiedz mu aby szedł do Diabła!...." Siedzi sobie facet w kałuży. obok przechodzi przechodzień. facet w kałuży pyta się : - Która godzina ? Na to przechodzień wyjmuje termometr zanurza go w wodzie i mówi : - Tam na lewo. Kawał dla studentów zdających sesje (może znany, nie wiem): Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizkę, wyciąga trzy flaszki wódki, stawia na stole. Wyciąga indeks i mówi: - Proszę TRZY pokwitować. A profesor na to: - Dwie biorę. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuje. Do Chruszczowa przyjechała w odwiedziny matka ze wsi. Zobaczyła jak syn mieszka, żyje i pyta: - Synu, ta willa to twoja? - Tak mamo. - A te samochody też są twoje? - tak, moje. - I te meble, futra, klejnoty? To wszystko twoje? - Tak, mamo. Wszystko co widzisz, należy do mnie. - Mój Boże, synku, przecież jak przyjdą bolszewicy,to ci to wszystko zabiorą ! Breżniew ląduje w W-wie.Wita go salut honorowy.Huk przewala się nad miastem. jakaś babcia pyta przechodnia: - Co to wojna? - Nie, tylko Breżniew przyleciał. - To co? Nie mogą go trafić od pierwszego razu? Wybory w latach 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudski. - Nie Piłsudski towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Jak wygląda syberyjska latryna: - Dwa kije,na jednym wiesza się ku faję,a drugim się od wilków opędza. Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Co to jest : - Leży pod drzewem i mówi : "szszszsz ...." ? - Pijany gajowy próbuje zaśpiewać : szła dzieweczka do laseczka . Mało apetyczny kawał, proszę o dokończenie śniadania. Idzie sobie facet po imprezie do domu,ale strasznie chce mu się kupę -nie wytrzymuje,przeskakuje przez pobliski płotek i robi to na co ma ochotę. Gdy jest już po wszystkim, odwraca się by zobaczyć jak mu poszło. Zdziwiony patrzy - kupy nie ma. Dokładnie obmacuje całe miejsce - kupy nie ma. 'Delirium czy co?' - pomyślał i poszedł do domu. ......... Następnego dnia, gdy przechodził obok miejsca intrygującego zdarzenia, nie wytrzymał, przeskoczył przez płotek i zaczął szukać zaginionej kupy. Wtem, z domu wychodzi właściciel: - Panie! Co mi pan tu szuka?! - A..., bo mi się tu gdzieś długopis zgubił. - A już myślałem...Bo mi wczoraj jakiś ch..przed domem nasrał. Trzech marynarzy- Polak , Chińczyk i jakiś murzyn, - 'uwięzieni' byli na małej łódce po tym jak ich statek zatonął. Ponieważ było miejsce tylko na trzy osoby, jeden z nich musiał 'ustąpić miejsca kapitanowi i płynąć samemu do lądu położonego setki kilometrów od miejsca w którym się obecnie znajdowali... Kapitan wpadł na wspaniały pomysł , aby zadać każdemu jedno pytanie i jeśli na nie odpowie dobrze,to wtedy zostaje na łódce,jeśli nie, to wtedy 'przegrany' musi wiosłować do brzegu o własnych siłach.... Pierwsze pytanie było dla Polaka: -Jak nazywał się statek zatopiony przez lodowiec?- pyta kapitan. -Titanik ! odpowiada pewnie Polak. -Drugie pytanie dla ciebie, - mówi kapitan zwracając się do Chińczyka...- Ile osób było zabitych? - Trzy tysiące czterysta siedemdziesiąt ??? - odpowiada niepewnie Chińczyk.... -Dobrze! -mówi kapitan. Odwraca się on do murzyna i mówi: -Podaj ich imiona! Papież zmarł i staje przed Bramą do Nieba. Puka pewnie i przedstawia się św. Piotrowi. " Jestem papieżem z Rzymu, " mówi , " wpuście mnie" św. Piotr patrzy na niego podejrzanie... "Chrystus mnie zna!" rzecze papież pewnie. " Mogę wejść?" "Sprawdzę." Rzecze św. Piotr podnosząc telefon. "Hej, J.C., jest tutaj jakiś gość nazywający siebie 'papieżem z Rzymu' i mówi że Cię zna". Po krótkiej pogawędce z Chrystusem św. Piotr zwraca się do papieża:.." Mówi że Cię nie zna..." " Spróbuj ducha świętego!" sugeruje speszony papież. "Hej, duszku" mówi święty Piotr do telefonu..." jest tutaj ktoś kto się podaje za niejakiego papieża z Rzymu i mówi że go znasz." Po krótkiej przerwie św. piotr odkłada słuchawkę, odwraca się do papieża i trzęsie przecząco głową... " to jest absurdalne!!!" wykrzykuje z niedowierzaniem papież. " Spróbuj Ojca!" św. piotr podnosi po raz trzeci słuchawkę... " hej, Tatko... jest tu ktoś kto nazywa siebie papieżem z Rzymu i mówi że go znasz.." "o Tak!, znam tego sk******a " wykrzykuje ze złością Bóg." to ten człowiek co roznosi plotki o mnie i Marii Dziewicy. Powiedz mu aby szedł do Diabła!...." Siedzi sobie facet w kałuży. obok przechodzi przechodzień. facet w kałuży pyta się : - Która godzina ? Na to przechodzień wyjmuje termometr zanurza go w wodzie i mówi : - Tam na lewo. Kawał dla studentów zdających sesje (może znany, nie wiem): Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizkę, wyciąga trzy flaszki wódki, stawia na stole. Wyciąga indeks i mówi: - Proszę TRZY pokwitować. A profesor na to: - Dwie biorę. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuje. Do Chruszczowa przyjechała w odwiedziny matka ze wsi. Zobaczyła jak syn mieszka, żyje i pyta: - Synu, ta willa to twoja? - Tak mamo. - A te samochody też są twoje? - tak, moje. - I te meble, futra, klejnoty? To wszystko twoje? - Tak, mamo. Wszystko co widzisz, należy do mnie. - Mój Boże, synku, przecież jak przyjdą bolszewicy,to ci to wszystko zabiorą ! Breżniew ląduje w W-wie.Wita go salut honorowy.Huk przewala się nad miastem. jakaś babcia pyta przechodnia: - Co to wojna? - Nie, tylko Breżniew przyleciał. - To co? Nie mogą go trafić od pierwszego razu? Wybory w latach 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudski. - Nie Piłsudski towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Jak wygląda syberyjska latryna: - Dwa kije,na jednym wiesza się ku faję,a drugim się od wilków opędza. Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Mało apetyczny kawał, proszę o dokończenie śniadania. Idzie sobie facet po imprezie do domu,ale strasznie chce mu się kupę -nie wytrzymuje,przeskakuje przez pobliski płotek i robi to na co ma ochotę. Gdy jest już po wszystkim, odwraca się by zobaczyć jak mu poszło. Zdziwiony patrzy - kupy nie ma. Dokładnie obmacuje całe miejsce - kupy nie ma. 'Delirium czy co?' - pomyślał i poszedł do domu. ......... Następnego dnia, gdy przechodził obok miejsca intrygującego zdarzenia, nie wytrzymał, przeskoczył przez płotek i zaczął szukać zaginionej kupy. Wtem, z domu wychodzi właściciel: - Panie! Co mi pan tu szuka?! - A..., bo mi się tu gdzieś długopis zgubił. - A już myślałem...Bo mi wczoraj jakiś ch..przed domem nasrał. Trzech marynarzy- Polak , Chińczyk i jakiś murzyn, - 'uwięzieni' byli na małej łódce po tym jak ich statek zatonął. Ponieważ było miejsce tylko na trzy osoby, jeden z nich musiał 'ustąpić miejsca kapitanowi i płynąć samemu do lądu położonego setki kilometrów od miejsca w którym się obecnie znajdowali... Kapitan wpadł na wspaniały pomysł , aby zadać każdemu jedno pytanie i jeśli na nie odpowie dobrze,to wtedy zostaje na łódce,jeśli nie, to wtedy 'przegrany' musi wiosłować do brzegu o własnych siłach.... Pierwsze pytanie było dla Polaka: -Jak nazywał się statek zatopiony przez lodowiec?- pyta kapitan. -Titanik ! odpowiada pewnie Polak. -Drugie pytanie dla ciebie, - mówi kapitan zwracając się do Chińczyka...- Ile osób było zabitych? - Trzy tysiące czterysta siedemdziesiąt ??? - odpowiada niepewnie Chińczyk.... -Dobrze! -mówi kapitan. Odwraca się on do murzyna i mówi: -Podaj ich imiona! Papież zmarł i staje przed Bramą do Nieba. Puka pewnie i przedstawia się św. Piotrowi. " Jestem papieżem z Rzymu, " mówi , " wpuście mnie" św. Piotr patrzy na niego podejrzanie... "Chrystus mnie zna!" rzecze papież pewnie. " Mogę wejść?" "Sprawdzę." Rzecze św. Piotr podnosząc telefon. "Hej, J.C., jest tutaj jakiś gość nazywający siebie 'papieżem z Rzymu' i mówi że Cię zna". Po krótkiej pogawędce z Chrystusem św. Piotr zwraca się do papieża:.." Mówi że Cię nie zna..." " Spróbuj ducha świętego!" sugeruje speszony papież. "Hej, duszku" mówi święty Piotr do telefonu..." jest tutaj ktoś kto się podaje za niejakiego papieża z Rzymu i mówi że go znasz." Po krótkiej przerwie św. piotr odkłada słuchawkę, odwraca się do papieża i trzęsie przecząco głową... " to jest absurdalne!!!" wykrzykuje z niedowierzaniem papież. " Spróbuj Ojca!" św. piotr podnosi po raz trzeci słuchawkę... " hej, Tatko... jest tu ktoś kto nazywa siebie papieżem z Rzymu i mówi że go znasz.." "o Tak!, znam tego sk******a " wykrzykuje ze złością Bóg." to ten człowiek co roznosi plotki o mnie i Marii Dziewicy. Powiedz mu aby szedł do Diabła!...." Siedzi sobie facet w kałuży. obok przechodzi przechodzień. facet w kałuży pyta się : - Która godzina ? Na to przechodzień wyjmuje termometr zanurza go w wodzie i mówi : - Tam na lewo. Kawał dla studentów zdających sesje (może znany, nie wiem): Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizkę, wyciąga trzy flaszki wódki, stawia na stole. Wyciąga indeks i mówi: - Proszę TRZY pokwitować. A profesor na to: - Dwie biorę. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuje. Do Chruszczowa przyjechała w odwiedziny matka ze wsi. Zobaczyła jak syn mieszka, żyje i pyta: - Synu, ta willa to twoja? - Tak mamo. - A te samochody też są twoje? - tak, moje. - I te meble, futra, klejnoty? To wszystko twoje? - Tak, mamo. Wszystko co widzisz, należy do mnie. - Mój Boże, synku, przecież jak przyjdą bolszewicy,to ci to wszystko zabiorą ! Breżniew ląduje w W-wie.Wita go salut honorowy.Huk przewala się nad miastem. jakaś babcia pyta przechodnia: - Co to wojna? - Nie, tylko Breżniew przyleciał. - To co? Nie mogą go trafić od pierwszego razu? Wybory w latach 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudski. - Nie Piłsudski towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Jak wygląda syberyjska latryna: - Dwa kije,na jednym wiesza się ku faję,a drugim się od wilków opędza. Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Trzech marynarzy- Polak , Chińczyk i jakiś murzyn, - 'uwięzieni' byli na małej łódce po tym jak ich statek zatonął. Ponieważ było miejsce tylko na trzy osoby, jeden z nich musiał 'ustąpić miejsca kapitanowi i płynąć samemu do lądu położonego setki kilometrów od miejsca w którym się obecnie znajdowali... Kapitan wpadł na wspaniały pomysł , aby zadać każdemu jedno pytanie i jeśli na nie odpowie dobrze,to wtedy zostaje na łódce,jeśli nie, to wtedy 'przegrany' musi wiosłować do brzegu o własnych siłach.... Pierwsze pytanie było dla Polaka: -Jak nazywał się statek zatopiony przez lodowiec?- pyta kapitan. -Titanik ! odpowiada pewnie Polak. -Drugie pytanie dla ciebie, - mówi kapitan zwracając się do Chińczyka...- Ile osób było zabitych? - Trzy tysiące czterysta siedemdziesiąt ??? - odpowiada niepewnie Chińczyk.... -Dobrze! -mówi kapitan. Odwraca się on do murzyna i mówi: -Podaj ich imiona! Papież zmarł i staje przed Bramą do Nieba. Puka pewnie i przedstawia się św. Piotrowi. " Jestem papieżem z Rzymu, " mówi , " wpuście mnie" św. Piotr patrzy na niego podejrzanie... "Chrystus mnie zna!" rzecze papież pewnie. " Mogę wejść?" "Sprawdzę." Rzecze św. Piotr podnosząc telefon. "Hej, J.C., jest tutaj jakiś gość nazywający siebie 'papieżem z Rzymu' i mówi że Cię zna". Po krótkiej pogawędce z Chrystusem św. Piotr zwraca się do papieża:.." Mówi że Cię nie zna..." " Spróbuj ducha świętego!" sugeruje speszony papież. "Hej, duszku" mówi święty Piotr do telefonu..." jest tutaj ktoś kto się podaje za niejakiego papieża z Rzymu i mówi że go znasz." Po krótkiej przerwie św. piotr odkłada słuchawkę, odwraca się do papieża i trzęsie przecząco głową... " to jest absurdalne!!!" wykrzykuje z niedowierzaniem papież. " Spróbuj Ojca!" św. piotr podnosi po raz trzeci słuchawkę... " hej, Tatko... jest tu ktoś kto nazywa siebie papieżem z Rzymu i mówi że go znasz.." "o Tak!, znam tego sk******a " wykrzykuje ze złością Bóg." to ten człowiek co roznosi plotki o mnie i Marii Dziewicy. Powiedz mu aby szedł do Diabła!...." Siedzi sobie facet w kałuży. obok przechodzi przechodzień. facet w kałuży pyta się : - Która godzina ? Na to przechodzień wyjmuje termometr zanurza go w wodzie i mówi : - Tam na lewo. Kawał dla studentów zdających sesje (może znany, nie wiem): Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizkę, wyciąga trzy flaszki wódki, stawia na stole. Wyciąga indeks i mówi: - Proszę TRZY pokwitować. A profesor na to: - Dwie biorę. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuje. Do Chruszczowa przyjechała w odwiedziny matka ze wsi. Zobaczyła jak syn mieszka, żyje i pyta: - Synu, ta willa to twoja? - Tak mamo. - A te samochody też są twoje? - tak, moje. - I te meble, futra, klejnoty? To wszystko twoje? - Tak, mamo. Wszystko co widzisz, należy do mnie. - Mój Boże, synku, przecież jak przyjdą bolszewicy,to ci to wszystko zabiorą ! Breżniew ląduje w W-wie.Wita go salut honorowy.Huk przewala się nad miastem. jakaś babcia pyta przechodnia: - Co to wojna? - Nie, tylko Breżniew przyleciał. - To co? Nie mogą go trafić od pierwszego razu? Wybory w latach 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudski. - Nie Piłsudski towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Jak wygląda syberyjska latryna: - Dwa kije,na jednym wiesza się ku faję,a drugim się od wilków opędza. Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Papież zmarł i staje przed Bramą do Nieba. Puka pewnie i przedstawia się św. Piotrowi. " Jestem papieżem z Rzymu, " mówi , " wpuście mnie" św. Piotr patrzy na niego podejrzanie... "Chrystus mnie zna!" rzecze papież pewnie. " Mogę wejść?" "Sprawdzę." Rzecze św. Piotr podnosząc telefon. "Hej, J.C., jest tutaj jakiś gość nazywający siebie 'papieżem z Rzymu' i mówi że Cię zna". Po krótkiej pogawędce z Chrystusem św. Piotr zwraca się do papieża:.." Mówi że Cię nie zna..." " Spróbuj ducha świętego!" sugeruje speszony papież. "Hej, duszku" mówi święty Piotr do telefonu..." jest tutaj ktoś kto się podaje za niejakiego papieża z Rzymu i mówi że go znasz." Po krótkiej przerwie św. piotr odkłada słuchawkę, odwraca się do papieża i trzęsie przecząco głową... " to jest absurdalne!!!" wykrzykuje z niedowierzaniem papież. " Spróbuj Ojca!" św. piotr podnosi po raz trzeci słuchawkę... " hej, Tatko... jest tu ktoś kto nazywa siebie papieżem z Rzymu i mówi że go znasz.." "o Tak!, znam tego sk******a " wykrzykuje ze złością Bóg." to ten człowiek co roznosi plotki o mnie i Marii Dziewicy. Powiedz mu aby szedł do Diabła!...." Siedzi sobie facet w kałuży. obok przechodzi przechodzień. facet w kałuży pyta się : - Która godzina ? Na to przechodzień wyjmuje termometr zanurza go w wodzie i mówi : - Tam na lewo. Kawał dla studentów zdających sesje (może znany, nie wiem): Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizkę, wyciąga trzy flaszki wódki, stawia na stole. Wyciąga indeks i mówi: - Proszę TRZY pokwitować. A profesor na to: - Dwie biorę. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuje. Do Chruszczowa przyjechała w odwiedziny matka ze wsi. Zobaczyła jak syn mieszka, żyje i pyta: - Synu, ta willa to twoja? - Tak mamo. - A te samochody też są twoje? - tak, moje. - I te meble, futra, klejnoty? To wszystko twoje? - Tak, mamo. Wszystko co widzisz, należy do mnie. - Mój Boże, synku, przecież jak przyjdą bolszewicy,to ci to wszystko zabiorą ! Breżniew ląduje w W-wie.Wita go salut honorowy.Huk przewala się nad miastem. jakaś babcia pyta przechodnia: - Co to wojna? - Nie, tylko Breżniew przyleciał. - To co? Nie mogą go trafić od pierwszego razu? Wybory w latach 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudski. - Nie Piłsudski towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Jak wygląda syberyjska latryna: - Dwa kije,na jednym wiesza się ku faję,a drugim się od wilków opędza. Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Siedzi sobie facet w kałuży. obok przechodzi przechodzień. facet w kałuży pyta się : - Która godzina ? Na to przechodzień wyjmuje termometr zanurza go w wodzie i mówi : - Tam na lewo. Kawał dla studentów zdających sesje (może znany, nie wiem): Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizkę, wyciąga trzy flaszki wódki, stawia na stole. Wyciąga indeks i mówi: - Proszę TRZY pokwitować. A profesor na to: - Dwie biorę. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuje. Do Chruszczowa przyjechała w odwiedziny matka ze wsi. Zobaczyła jak syn mieszka, żyje i pyta: - Synu, ta willa to twoja? - Tak mamo. - A te samochody też są twoje? - tak, moje. - I te meble, futra, klejnoty? To wszystko twoje? - Tak, mamo. Wszystko co widzisz, należy do mnie. - Mój Boże, synku, przecież jak przyjdą bolszewicy,to ci to wszystko zabiorą ! Breżniew ląduje w W-wie.Wita go salut honorowy.Huk przewala się nad miastem. jakaś babcia pyta przechodnia: - Co to wojna? - Nie, tylko Breżniew przyleciał. - To co? Nie mogą go trafić od pierwszego razu? Wybory w latach 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudski. - Nie Piłsudski towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Jak wygląda syberyjska latryna: - Dwa kije,na jednym wiesza się ku faję,a drugim się od wilków opędza. Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Kawał dla studentów zdających sesje (może znany, nie wiem): Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizkę, wyciąga trzy flaszki wódki, stawia na stole. Wyciąga indeks i mówi: - Proszę TRZY pokwitować. A profesor na to: - Dwie biorę. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuje. Do Chruszczowa przyjechała w odwiedziny matka ze wsi. Zobaczyła jak syn mieszka, żyje i pyta: - Synu, ta willa to twoja? - Tak mamo. - A te samochody też są twoje? - tak, moje. - I te meble, futra, klejnoty? To wszystko twoje? - Tak, mamo. Wszystko co widzisz, należy do mnie. - Mój Boże, synku, przecież jak przyjdą bolszewicy,to ci to wszystko zabiorą ! Breżniew ląduje w W-wie.Wita go salut honorowy.Huk przewala się nad miastem. jakaś babcia pyta przechodnia: - Co to wojna? - Nie, tylko Breżniew przyleciał. - To co? Nie mogą go trafić od pierwszego razu? Wybory w latach 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudski. - Nie Piłsudski towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Jak wygląda syberyjska latryna: - Dwa kije,na jednym wiesza się ku faję,a drugim się od wilków opędza. Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuje. Do Chruszczowa przyjechała w odwiedziny matka ze wsi. Zobaczyła jak syn mieszka, żyje i pyta: - Synu, ta willa to twoja? - Tak mamo. - A te samochody też są twoje? - tak, moje. - I te meble, futra, klejnoty? To wszystko twoje? - Tak, mamo. Wszystko co widzisz, należy do mnie. - Mój Boże, synku, przecież jak przyjdą bolszewicy,to ci to wszystko zabiorą ! Breżniew ląduje w W-wie.Wita go salut honorowy.Huk przewala się nad miastem. jakaś babcia pyta przechodnia: - Co to wojna? - Nie, tylko Breżniew przyleciał. - To co? Nie mogą go trafić od pierwszego razu? Wybory w latach 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudski. - Nie Piłsudski towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Jak wygląda syberyjska latryna: - Dwa kije,na jednym wiesza się ku faję,a drugim się od wilków opędza. Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Do Chruszczowa przyjechała w odwiedziny matka ze wsi. Zobaczyła jak syn mieszka, żyje i pyta: - Synu, ta willa to twoja? - Tak mamo. - A te samochody też są twoje? - tak, moje. - I te meble, futra, klejnoty? To wszystko twoje? - Tak, mamo. Wszystko co widzisz, należy do mnie. - Mój Boże, synku, przecież jak przyjdą bolszewicy,to ci to wszystko zabiorą ! Breżniew ląduje w W-wie.Wita go salut honorowy.Huk przewala się nad miastem. jakaś babcia pyta przechodnia: - Co to wojna? - Nie, tylko Breżniew przyleciał. - To co? Nie mogą go trafić od pierwszego razu? Wybory w latach 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudski. - Nie Piłsudski towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Jak wygląda syberyjska latryna: - Dwa kije,na jednym wiesza się ku faję,a drugim się od wilków opędza. Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Breżniew ląduje w W-wie.Wita go salut honorowy.Huk przewala się nad miastem. jakaś babcia pyta przechodnia: - Co to wojna? - Nie, tylko Breżniew przyleciał. - To co? Nie mogą go trafić od pierwszego razu? Wybory w latach 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudski. - Nie Piłsudski towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Jak wygląda syberyjska latryna: - Dwa kije,na jednym wiesza się ku faję,a drugim się od wilków opędza. Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Wybory w latach 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudski. - Nie Piłsudski towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Jak wygląda syberyjska latryna: - Dwa kije,na jednym wiesza się ku faję,a drugim się od wilków opędza. Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Jak wygląda syberyjska latryna: - Dwa kije,na jednym wiesza się ku faję,a drugim się od wilków opędza. Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Szwejk zwiedza schron pod Kremlem. Pokazują mu różne rzeczy i inne zdobycze przodującej siły międzynarodowego etc. Dochodzą do najważniejszego miejsca: --A tu Szwejku widzisz trzy guziki:czerwony,żółty i niebieski. Jak naciśniemy niebieski - bum! Nie ma Ameryki, naciskamy żółty - bum! -Nie ma Chin.Naciskamy czerwony -bum! Na świecie zostaje tylko związek radziecki. (sp - Freudian slip). Szwejk drapie się po głowie i mówi: --To mi przypomina historię Kuby Ptrlicki z Pardubic,który też miał trzy kolorowe nocniki pod łóżkiem, ale jak raz wracał pijany do domu to się zesrał na schodach! Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Prywatka w podziemiach Kremla,jenerały żłopią wodę późno w nocy.Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierka, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienierał? - Niet, Zapadnają Jewropa!!! Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie wysyłają na Kreml krótkie zawiadomienie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do Breżniewa. Przychodzi krótka odpowiedz: "mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Susłowa " Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Dwie biuralistki, przyjaciółki biegną o 7-ej rano Kruczą, każda do swego biura. - Widzisz tego faceta z kwiatami po drugiej stronie? To mój szef; znowu, psiakrew, będzie chciał żebym mu dupy dała.. - A co, u was w biurze nie ma wazonów? Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Gierkowi rozwiązało się sznurowadło,pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
W 1968 roku mała kawa podrożała z żelaznych 3.60 na 4.80. Podobno jakiś kretyn powiedział Gomułce, że kawa to towar importowany. Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Po Wojnie Krymskiej stosunki Cesarstwa Rosyjskiego z Imperium Brytyjskim były oczywiście zerwane.W 1859 bodaj roku Wiktoria wysłała specjalnego wysłannika do Petersburga z misją nawiązania owych stosunków. Był nim lord Cumberland, syn wynalazcy sosu. Było to pretekstem do całej serii bali, rautów i przyjęć - w ogóle wydarzenie nie tylko dyplomatyczne, lecz i towarzyskie. W tym czasie z dworca w Petersburgu odjeżdża pociąg do Moskwy. W przedziale I klasy siedzi dandys naprzeciw damy. Po usadowieniu się zauważa, że niedopięty ma rozporek. Zasłania więc go cylindrem i by odwrócić uwagę damy od majstrowania przy guzikach pyta się: - A Kumberlanda wy widieli? - Niet, i jeśli wy pokażecie ja pozowu kondiuktora! Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Gdzieś w Polsce odbywa się zebranie partyjne organów przewodniczy tow.Mózg. Wstaje towarzyszka Wątroba i powiada, że ona już tak dłużej nie może wytrzymać,że ta ilość alkoholu ją całkiem wykończy: "Towarzyszki Nerki to mają lepiej,jedna może drugą zastąpić, prawda towarzyszki Nerki?"."Tak, prawda, ciężko nam też jest, ale jako razem jeszcze ciągniemy".Tow. Mózg pyta kto ma jeszcze jakie wnioski.Tow. Żołądek wstaje, przyłącza się do głosu tow. Wątroby i stwierdza że co z tym trzeba zrobić: "I do tego to straszne żarcie, wprost nie do wytrzymania, a ja też jestem jeden". Czy są jeszcze jakie wnioski w tej sprawie? Z tyłu sali odzywa się cienki głosik: "Tak ja z takim trybem życia już też dłużej nie pociągnę". Tow. Mózg powiada:"Nie widzę wnioskodawcy, proszę wstać jak się chce zabrać głos".Cienki głosik: "Gdybym mógł wstać, to bym nie zabierał głosu". Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Lekarski: Pyt: Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie ? Odp: Wrzucić pranie i proszek (słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
(słowniczek: nuczfleki - malinki na szyi) Spotyko się Gerdo z Trudom Gerdo: Co Tom u Was wczora takie larum było, takie wrzoski i krzyki ? Trude: A mój story mnie nuczfleki robił Gerto: Jak mnie mój stody nuczfleki robi, to ja to lubia i siedza cicho... Trude: No tak, ale on mnie je robił flachcengami... (słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
(słowniczek: flachcengi - kombinerki) śląskie: (słowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary) Stopyko się Gerdo z Trudom: Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz... Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Późna jesień 1906 roku. Północny Atlantyk. Statek z emigrantami z Europy Wschodniej płynie do Ameryki. W pewnym momencie rozszalała się straszliwa burza. Statek jak się rozkołysał i widać, że lada moment zaleje go fala. Wszyscy się modlić, nawet Icek Ateista. Jak to zobaczył jego kumpel Mosiek,podbiegł do niego i krzyczy: " Icek, ty natychmiast przestań,jak się Bóg dowie, że Ty jesteś na tym statku, to wszyscy jesteśmy zgubieni ! " I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Icek, tak nie można tego wiesz zdefiniować, chętnie bym porozmawiał ale kiedy indziej. Nazajutrz: I.: Mosiek, Ty mnie powiedz czy to prawda, że ty jesteś Ateista,że ty już w Boga nie wierzysz ? M.: Pewnie, że jestem ateista, kto by w takie głupoty wierzył ? I.: To czemu mi tego wczoraj nie powiedziałeś ? M.: Coś Ty?, Icek, takie rzeczy w Szabas opowiadać ? There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
There was a Chinese guy sitting in a bar drinking beer when a man by the name of Goldberg strolls in and takes a seat a few stools down. He orders a couple of beers and keeps looking at the Chinese guy getting madder and madder till he gets up and belts him one. The Chinese guy looks confused and says, "Hey, Man! What did you do that for?" Goldberg states, "That's for bombing Pearl Harbor!" The Chinese guy says, "Bombing Pearl Harbor! The Japanese bombed Pearl Harbor, I'm Chinese!" Goldberg shrugs, "Chinese,Japanese, they're all the same to me. " Then they took their seats and continue to drink beer. The Chinese guy is looking at Goldberg getting madder and madder.He then gets up and belts him one. Goldberg looks surprised and says, "Hey, Man! What did you do that for?" The Chinese guy then says, "That's for sinking the Titanic!" Goldberg says,"Sinking the Titanic! An iceberg sunk the Titanic!"The Chinese guy shrugs and says, "Iceberg, Goldberg, they're all the same to me." - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
- Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania ? - śmieci wyżarte, a suka w ciąży. Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Jaka jest różnica pomiędzy Włochem a gorylem? Goryl wyjmuje naczynia gdy sika do zlewu. Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedżwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: "Widzicie chłopcy ten stołek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drebiezgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana,tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozezlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: "to się załóżcie, gnojki jedne jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek,nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. "Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to Bach, Franek poszedł w przód,Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwilę : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rehocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rehoczesz ? - Trzymaj się mocno Józiu ! Oni byka prowadzą ! Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Pamiętnik partyzanta : Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie. Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie. środa: Goniliśmy Niemców po lesie. Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie. Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie. Sobota: Niemcy gonili nas po lesie. Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu. (Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
(Objaśnienia:GAS-KA-sylabizowane Gascoigne-piłkarz angielski) Wchodzi Polak do sklepu w Londynie. - Poproszę piłkę. Sprzedawca wzrusza ramionami i kręci głową. - PIL-KE. (sprzedawca j.w.) Polak (po chwili zastanowienia): - BO-NIEK (j.w.) - ... PLA-TI-NI (j.w.) - ... GAS-KA Sprzedawca: - Oh, yes! A football! Polak: - Tak! Piłkę. a teraz skup się: DO METALU W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracę. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem. Biega od kraty do kraty i drze się : LEW, LEW, RATUNKUUU!!! Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje: - Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą! Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników - z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega - Japończyk stosował go tak szybko że nikt nie był w stanie zorientować się w jaki sposób to robi. Również próby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - - widać było tylko szybki błysk ... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie. Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie , Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzec się miała z Japończykiem, który wszystkie walki w ćwierć- i półfinałach wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef i Yamamoto mieli się spotkać w finale,jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym niewielu tylko dawali Józefowi szansę na złoty medal. W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto przy pomocy fortelu : oto przez pierwszą minutę walki Józef miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugąą minutę miał również uciekać, udając jednak , że ciągnie resztkami sił. Dopiero pod koniec trzeciej minuty miał przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szansę na zwycięstwo - Yamamoto mógł już być zmęczony i nie spodziewać nagłej zmiany zachowania Józefa. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo - za unikanie starcia groziła dyskwalifikacja, ale trener uznał, że warto zaryzykować. Jak postanowiono tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność, wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K pomny jak wysoka jest stawka stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila - trener mrugnął znacząco do Józefa, ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto ... , który jak się okazało tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastąpić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy , rozdzierający krzyk po którym nastąpiła nagła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego : "ippon !" oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem. Dopiero, po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali trener doszedł do siebie na tyle aby móc zapytać Józefa K o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę . " Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność, gdy go zastosował myślałem, że już nie żyje, zobaczyłem tylko rękę, plecy, sufit, ścianę, nogę...". " No dobrze, " - niecierpliwi się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś ?" "Och, to było straszne... Nagle proszę sobie wyobrazić zobaczyłem przed sobą taką wielką dupę..." "No dobrze , dobrze ale powiedz jak się wybroniłeś " " No to mówię. A zaraz obok widzę takie tego, jak by to powiedzieć, no jaja,za przeproszeniem Pana trenera,no jaja ..." " No i co ? " " No to ja wziąłem,i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem. " " Józus ! Czy ty wiesz coś ty zrobił ? przecież, gdyby to sędziowie zobaczyli to dożywotnia dyskwalifikacja pewna !" "No może i ma pan trener racje. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. Ale z drugiej strony to człowiek dostaje SAKRAMENCKIEJ siły gdy się we własne jaja ugryzie ..." Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Jedzie sobie Arab przez pustynie na wielbłądzie.Nagle wielbłąd stanął i ani rusz nie chce iść dalej. Zrozpaczony Arab,próbuje bata, perswazji - wszystko na nic. Wielbłąd stoi i nie chce iść ani kroku. Co było zrobić. Arab zsiadł z wierzchowca zaczął go pchać.- Ciężko mu to szło ale jakoś go dopchął do najbliższej oazy. Tam , pod palmą ujrzał baraczek a na nim napis : CAMEL SERVICE Ltd Uradowany wielce wszedł do środka. Na spotkanie wyszedł mu brodaty mechanik w poplamionym smarami kombinezonie. Obejrzał dokładnie wielbłąda i zawyrokował : " W tym typie wielbłądów, jest to częsta usterka. Ale zaraz zreperujemy " . Po czym zwrócił się do pomocnika " Józek, wprowadź gada na kanał !" . Gdy Józek wykonał polecenie mechanik zszedł po stopniach na dół obejrzał wielbłąda od spodu i zakomenderował " Podaj no mi klucz francuski " a otrzymawszy go z całej siły uderzył nim zwierzaka w jądra. Wielbłąd zawył rozpaczliwie, wyrwał się z warsztatu i z obłędem w oczach pognał przed siebie. "Zreperowane " oświadczył mechanik wręczając Arabowi rachunek za usługę. "Piękna robota,znać rękę fachowca "wyszeptał Arab z uznaniem - "Ale jak, na Allaha mam teraz złapać mojego wielbłąda ? już prawie go nie widać w oddali .. " "Ależ to dla nas drobiazg stary " poklepał Araba po plecach mechanik - " właź Pan na kanał ! " Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Dwóch milicjantów obserwuje psa liżącego sobie jaja."Chciałbym umieć to robić" wzdycha jeden. "Czyś ty zwariował, pies cię pogryzie!" Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza,więc lekarz udaje się na jej grób.I słyszy zduszony głos: "Panie doktorze, ma pan coś na robaki?" Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Rok 1950, zjeżdzają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz,właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wzięłam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Lew,król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę.Spotyka żyrafę:"Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem panią w poniedziałek na obiad" -i notuje w kalendarzyk.Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic to nie pomoże... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:"Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.."wertuje kalendarzyk -"tak, środowa kolacja jeszcze jest nie zamówiona. Więc spożyje panią w środę na kolację".Zebra chce protestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydać głosu. Szlochając odchodzi. Zbliża się wesoło kicający zajączek. "Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdolę!" - "Aa, to ja pana skreślam.." Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Amerykanin, Rosjanin,Francuz i Anglik chwalą się zgrabnością swoich żon: Francuz:"Jak moja Nanette zje cukierka,to wszyscy jej gratulują rychłego powiększenia rodziny." Anglik: A moja Nancy muszę za ręce trzymać żeby jej nie wciągnęło, kiedy kąpiąc się wypuszcza wodę z wanny." Amerykanin: Moja Betty bardzo tanio się ubiera: szyje sobie uknie z moich krawatów". Rosjanin: "Kiedy idę do roboty i klepnę moją Dunie w zadek, to jak wracam to 'jeszczo zopa jej kaczajetsa'." Zapada kłopotliwe milczenie, wreszcie Francuz pyta: "Ale właściwie co pan chciał przez to powiedzieć?" - "Tylko to, że w CCCP jest najkrótszy czas pracy na świecie." W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi który tamtemu kręci kijem w d... Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada: "A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w d... a ja mu ją pogłębiam". Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Mama : Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie ? Balbinka : Stosunkujemy się. Mama : A to dobrze, bo już myślałam, że palicie papierosy. - Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
- Po co w takim razie sypie się cukier? - Żeby było wiadomo jak długo mieszać. - A po co myje się szklanki? - Żeby się zmieściło więcej herbaty. Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić słonia do lodówki? Trzy: - otworzyć lodówkę - wsadzić słonia - zamknąć lodówkę Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Ile ruchów trzeba wykonać, żeby wsadzić żyrafę do lodówki? Cztery: - otworzyć lodówkę - wyjąć słonia - wsadzić żyrafę - zamknąć lodówkę Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Kto pierwszy dosięgnie banana, który jest na drzewie - słoń, czy żyrafa? Oczywiście że słoń. Przecież żyrafa siedzi w lodówce. A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
A Polish plane crashed over a cemetary.So far rescue workers have found 11500 bodies ! - Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
- Why do you keep hamsters wrapped in a scotch tape ? - So they do not explode when you screw them ! Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi,dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie. Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję. W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i groźnie zapytał: - Kto to napisał ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Co ma żołnierz w spodniach? - chodzić! Co ma żołnierz pod łóżkiem? - sprzątać! - Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
- Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Z czego się składa dzida krótka bojowa ogólnowojskowa? - z przeddzidzia, śróddzidzia, i zadzidzia. Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Z czego się składa przeddzidzie dzidy krótkiej bojowej ogólnowojskowej? - z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia, i zadzidzia przeddzidzia. Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Z czego się ... -Co żołnierz je? - Żołnierz je obrońcą ojczyzny. Z czego składa się dzida bojowa : - przeddzidzia śróddzidzia i zadzidzia Z czego składa się pies milicyjny : - z milicjanta, smyczy i psa właściwego Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Urban w muzeum. Oprowadza go kustosz: -to Rembrant, to Wyspiański -A to chyba Picasso? -O nie, to lustro Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Nu Kargul,podejdzi do płota! Nowinę tobie powiem-zawołał Pawlak -Nu i podszedł. Nu i co? Jaką ty masz dla mnie nowinę?-burknął Kargul -Wiesz, Ruskie sputnika wypuścili. -Ot, powiedział, nowina. Jak odsiedział swoje to i wypuścili. Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Sekretarz partii podchodzi do proboszcza. -Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii. -Nie pożyczę-odpowiedział proboszcz. -Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji. -Nie będziecie nieśli? To ja nie napiszę wam przemówienia na m1 maja. -Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g..... będziecie wiedzieli, co się dzieje w partii. Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Telewizja rosyjska kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć: do Stalina podchodzi dziecko i prosi: -Wujku, daj cukierka. -Spier.... krzyczy Stalin W tym momencie kamera błyskawicznie filmuje wielką planszę z napisem "A mógł zabić" Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: -Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska LADOWE! Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Pytanie do Radia Erewan: - Jaka jest różnica między rakietami typu SCUD a samolotami AEROFLOTu? - To proste. Samolot AEROFLOTu jest w stanie zabić więcej ludzi. Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy: - Z gołą babą odpowiada pacjent. Lekarz rysuje kwadrat: - Z gołą babą Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi: - Z gołą babą - Panie pan jest zboczony !!! woła lekarz. - Tak, a kto mi te wszystkie świństwa rysował? Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Prihodit muzhik ko vrachu. Muzhik:- U menya yaytsa posineli Vrach:- Nado rezat. = Otrezali Prihodit muzhik cherez nedelyu. Muzhik:- U menya chlen posinel Vrach:- Nado rezat'. => Otrezali Prihodit muzhik opyat cherez nedelyu. Muzhik:- U menya zadnitsa sinyaya. Vrach:- Da u vas plavki linyayut! W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
W bardzo złym humorze fukający myśl, chodzi po lesie, szukając komu by tu guza nabić. Nawinął mu się zając: Miś: Czego ty zając po lesie bez czapki się włóczysz? Zając: No, bo, ja tego ... Miś: SRU! zającowi w łeb! Trochę mu to ulżyło, ale nie na długo.Po jakimś czasie,znowu zrobił się chmurny, znowu szukał kogoś, na kim mógłby się wyładować. Spotkał wilka, zwierzył mu się, wilk mu poradził aby poszli do zająca. Miś: Ale już dałem zającowi raz... Wilk: Co się tam będziesz przejmował, daj mu jeszcze raz! Miś: Ale, za co? Wilk: Poproś go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlaśniesz bo chciałeś bez filtra, a jak ci da bez filtra ... Miś: No dobra... Idą, spotykają zająca: Miś: Te, zając daj papierosa! Zając: A z filtrem, czy bez filtra? Miś: ... A czego ty zając ciągle po lesie bez czapki się włóczysz? Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła: - Stój głupia cipo! Na to Kapturek: - Ależ czemu ty mnie tak brzydko przeżywasz,ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem. - A gdzie koszyczek? - ???!! O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam. Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Idą dwie łodzie podwodne przez las: - O, popatrz leci telewizor ! - Widocznie gdzieś tutaj ma gniazdo. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?