- Co słychać ? Jak się miewa twoja żona ? - Pyta kolega dawno nie widzianego kolegę i w tym momencie uprzytamnia sobie, że jego żona nie żyje. Więc szybko dodaje : - Wciąż na tym samym cmentarzu ? Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy: - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopił! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływają motorówką: - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopił! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu. - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga. - Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść ? A tak wierzyłem w Opatrzność... - Głupcze!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!!! W. I. Czapajew i Piętka płynęli łódką, łódka się wywróciła. Czapajew pływał, Piętka nie. Ale kamandir go wyratował, dociągnął do brzegu i robi sztuczne oddychanie. Macha pietkinymi rękami a z biedaka woda cieknie i cieknie, i cieknie... Obok przejeżdżał oddział Kozaków. Essaul (tzn. dowódca) podjechał bliżej, patrzy, w końcu nie wytrzymał i mówi: - Wasilij Iwanowicz! Wyciągnij ty mu dupę z wody, bo całą rzekę przepompujesz! Pacjenta ułpiono do operacji. Gdy obudził się, spostrzegł zdziwiony, że chirurg bardzo się postarzał i ma długą siwą brodę. - Coż nie w porządku, panie doktorze? Czy ja tak długo byłem nieprzytomny? - Ja nie jestem doktorem - odpowiada starzec - ja jestem świętym Piotrem... W małej wsi ksiądz rozmawia z parafianką: - Doszły mnie słuchy, córko, że wczoraj wieczorem ktoś u was straszliwie przeklinał. Tak nie można, dzieci się gorszą, a jaki zły przykład dla sąsiadów. - Bardzo przepraszam, ale właśnie wybieraliśmy się do kościoła i mój stary nie mógł znaleźć książeczki do nabożeństwa. - Słyszałem, że Wiesiek Kowalski kupił sobie nowy samochód? - Przecież to nie jego! - Skąd wiesz? - Wczoraj mi powiedział, że to Toyota Karola. Pomiędzy ambasadmi USA i CCCP zorganizowano wymianę sekretarek. Po dwóch tygodniach amerykańska sekretarka pisze depesze do swoich: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj szefowi, a spódnice to dostałam taką długą, że ledwo chodzę". W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie mam co robić, nudzę się. A spódnice to mi dali taką krótką, że mi chyba widać jaja i kalosze" Amigowiec został porażony przez swoją ukochaną amigę na śmierć i poszedł do nieba. Staje przed św.Piotrem ,a Piotr się go pyta: - Chciałbyś Amigowcu pójść do nieba czy do piekła - Chciałbym się rozejrzeć - odpowiada amigowiec - Patrz tak wygląda niebo - mówi św.Piotr - pokazując dookoła - Niby chłodno tu - inteligentnie zauważa Amigowiec - Teraz chodź pokaężę ci piekło - mówi św.Piotr Zjeżdzają do piekła patrzą a tam gołe panienki siedzą na monitorach - na ekranach widać Rajowane dupy też - Dookoła leżą amigi a Nawet najnowszy model "Amiga CD Power Belzebub" z procesorem matolarola 40000000000, która ma 100 TMipsów. Wracają na górę - czyli do nieba - i św.Piotr się pyta: - No to jak - niebo czy piekło ? - Nie obraż się św.Piotr - ale ja wolę do piekła - mówi amigowiec. Dobra pojechał na dół, wychodzi z windy a tu go dwa Diabły za bary i do beczki ze smołą. Przestraszony Amigowiec - krzyczy co się stało z tamtym piekłem które widziałem poprzednio: Na to jeden z diabłów odpowiada: - To było DEMO baranie, DEMO.... Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi: - Dawaj pieniądze! - Nie mam. - A co masz? - Garba - To dawaj I zabrał. A garbaty szcześliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chciał być znowu zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia się powtórzyła.Wyskoczył upiór i mówi: - Masz garba? - Nie - To masz! Wchodzi facet do baru z krokodylem. - Proszę wyjąć ! On jest niebezpieczny ! - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić. - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać. Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi: - Otwórz gębę! Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, nastepnie wali znowy trzy razy i mowi: - Zamknij gębę ! Krokodyl zamyka, i wszyscy widzą jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi: - Może ktoś chce spróbować ? Odzywa się kobiecy głos: - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę. Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunie ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy: - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopił! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływają motorówką: - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopił! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu. - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga. - Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść ? A tak wierzyłem w Opatrzność... - Głupcze!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!!! W. I. Czapajew i Piętka płynęli łódką, łódka się wywróciła. Czapajew pływał, Piętka nie. Ale kamandir go wyratował, dociągnął do brzegu i robi sztuczne oddychanie. Macha pietkinymi rękami a z biedaka woda cieknie i cieknie, i cieknie... Obok przejeżdżał oddział Kozaków. Essaul (tzn. dowódca) podjechał bliżej, patrzy, w końcu nie wytrzymał i mówi: - Wasilij Iwanowicz! Wyciągnij ty mu dupę z wody, bo całą rzekę przepompujesz! Pacjenta ułpiono do operacji. Gdy obudził się, spostrzegł zdziwiony, że chirurg bardzo się postarzał i ma długą siwą brodę. - Coż nie w porządku, panie doktorze? Czy ja tak długo byłem nieprzytomny? - Ja nie jestem doktorem - odpowiada starzec - ja jestem świętym Piotrem... W małej wsi ksiądz rozmawia z parafianką: - Doszły mnie słuchy, córko, że wczoraj wieczorem ktoś u was straszliwie przeklinał. Tak nie można, dzieci się gorszą, a jaki zły przykład dla sąsiadów. - Bardzo przepraszam, ale właśnie wybieraliśmy się do kościoła i mój stary nie mógł znaleźć książeczki do nabożeństwa. - Słyszałem, że Wiesiek Kowalski kupił sobie nowy samochód? - Przecież to nie jego! - Skąd wiesz? - Wczoraj mi powiedział, że to Toyota Karola. Pomiędzy ambasadmi USA i CCCP zorganizowano wymianę sekretarek. Po dwóch tygodniach amerykańska sekretarka pisze depesze do swoich: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj szefowi, a spódnice to dostałam taką długą, że ledwo chodzę". W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie mam co robić, nudzę się. A spódnice to mi dali taką krótką, że mi chyba widać jaja i kalosze" Amigowiec został porażony przez swoją ukochaną amigę na śmierć i poszedł do nieba. Staje przed św.Piotrem ,a Piotr się go pyta: - Chciałbyś Amigowcu pójść do nieba czy do piekła - Chciałbym się rozejrzeć - odpowiada amigowiec - Patrz tak wygląda niebo - mówi św.Piotr - pokazując dookoła - Niby chłodno tu - inteligentnie zauważa Amigowiec - Teraz chodź pokaężę ci piekło - mówi św.Piotr Zjeżdzają do piekła patrzą a tam gołe panienki siedzą na monitorach - na ekranach widać Rajowane dupy też - Dookoła leżą amigi a Nawet najnowszy model "Amiga CD Power Belzebub" z procesorem matolarola 40000000000, która ma 100 TMipsów. Wracają na górę - czyli do nieba - i św.Piotr się pyta: - No to jak - niebo czy piekło ? - Nie obraż się św.Piotr - ale ja wolę do piekła - mówi amigowiec. Dobra pojechał na dół, wychodzi z windy a tu go dwa Diabły za bary i do beczki ze smołą. Przestraszony Amigowiec - krzyczy co się stało z tamtym piekłem które widziałem poprzednio: Na to jeden z diabłów odpowiada: - To było DEMO baranie, DEMO.... Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi: - Dawaj pieniądze! - Nie mam. - A co masz? - Garba - To dawaj I zabrał. A garbaty szcześliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chciał być znowu zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia się powtórzyła.Wyskoczył upiór i mówi: - Masz garba? - Nie - To masz! Wchodzi facet do baru z krokodylem. - Proszę wyjąć ! On jest niebezpieczny ! - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić. - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać. Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi: - Otwórz gębę! Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, nastepnie wali znowy trzy razy i mowi: - Zamknij gębę ! Krokodyl zamyka, i wszyscy widzą jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi: - Może ktoś chce spróbować ? Odzywa się kobiecy głos: - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę. Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunie ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
W. I. Czapajew i Piętka płynęli łódką, łódka się wywróciła. Czapajew pływał, Piętka nie. Ale kamandir go wyratował, dociągnął do brzegu i robi sztuczne oddychanie. Macha pietkinymi rękami a z biedaka woda cieknie i cieknie, i cieknie... Obok przejeżdżał oddział Kozaków. Essaul (tzn. dowódca) podjechał bliżej, patrzy, w końcu nie wytrzymał i mówi: - Wasilij Iwanowicz! Wyciągnij ty mu dupę z wody, bo całą rzekę przepompujesz! Pacjenta ułpiono do operacji. Gdy obudził się, spostrzegł zdziwiony, że chirurg bardzo się postarzał i ma długą siwą brodę. - Coż nie w porządku, panie doktorze? Czy ja tak długo byłem nieprzytomny? - Ja nie jestem doktorem - odpowiada starzec - ja jestem świętym Piotrem... W małej wsi ksiądz rozmawia z parafianką: - Doszły mnie słuchy, córko, że wczoraj wieczorem ktoś u was straszliwie przeklinał. Tak nie można, dzieci się gorszą, a jaki zły przykład dla sąsiadów. - Bardzo przepraszam, ale właśnie wybieraliśmy się do kościoła i mój stary nie mógł znaleźć książeczki do nabożeństwa. - Słyszałem, że Wiesiek Kowalski kupił sobie nowy samochód? - Przecież to nie jego! - Skąd wiesz? - Wczoraj mi powiedział, że to Toyota Karola. Pomiędzy ambasadmi USA i CCCP zorganizowano wymianę sekretarek. Po dwóch tygodniach amerykańska sekretarka pisze depesze do swoich: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj szefowi, a spódnice to dostałam taką długą, że ledwo chodzę". W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie mam co robić, nudzę się. A spódnice to mi dali taką krótką, że mi chyba widać jaja i kalosze" Amigowiec został porażony przez swoją ukochaną amigę na śmierć i poszedł do nieba. Staje przed św.Piotrem ,a Piotr się go pyta: - Chciałbyś Amigowcu pójść do nieba czy do piekła - Chciałbym się rozejrzeć - odpowiada amigowiec - Patrz tak wygląda niebo - mówi św.Piotr - pokazując dookoła - Niby chłodno tu - inteligentnie zauważa Amigowiec - Teraz chodź pokaężę ci piekło - mówi św.Piotr Zjeżdzają do piekła patrzą a tam gołe panienki siedzą na monitorach - na ekranach widać Rajowane dupy też - Dookoła leżą amigi a Nawet najnowszy model "Amiga CD Power Belzebub" z procesorem matolarola 40000000000, która ma 100 TMipsów. Wracają na górę - czyli do nieba - i św.Piotr się pyta: - No to jak - niebo czy piekło ? - Nie obraż się św.Piotr - ale ja wolę do piekła - mówi amigowiec. Dobra pojechał na dół, wychodzi z windy a tu go dwa Diabły za bary i do beczki ze smołą. Przestraszony Amigowiec - krzyczy co się stało z tamtym piekłem które widziałem poprzednio: Na to jeden z diabłów odpowiada: - To było DEMO baranie, DEMO.... Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi: - Dawaj pieniądze! - Nie mam. - A co masz? - Garba - To dawaj I zabrał. A garbaty szcześliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chciał być znowu zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia się powtórzyła.Wyskoczył upiór i mówi: - Masz garba? - Nie - To masz! Wchodzi facet do baru z krokodylem. - Proszę wyjąć ! On jest niebezpieczny ! - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić. - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać. Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi: - Otwórz gębę! Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, nastepnie wali znowy trzy razy i mowi: - Zamknij gębę ! Krokodyl zamyka, i wszyscy widzą jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi: - Może ktoś chce spróbować ? Odzywa się kobiecy głos: - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę. Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunie ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Pacjenta ułpiono do operacji. Gdy obudził się, spostrzegł zdziwiony, że chirurg bardzo się postarzał i ma długą siwą brodę. - Coż nie w porządku, panie doktorze? Czy ja tak długo byłem nieprzytomny? - Ja nie jestem doktorem - odpowiada starzec - ja jestem świętym Piotrem... W małej wsi ksiądz rozmawia z parafianką: - Doszły mnie słuchy, córko, że wczoraj wieczorem ktoś u was straszliwie przeklinał. Tak nie można, dzieci się gorszą, a jaki zły przykład dla sąsiadów. - Bardzo przepraszam, ale właśnie wybieraliśmy się do kościoła i mój stary nie mógł znaleźć książeczki do nabożeństwa. - Słyszałem, że Wiesiek Kowalski kupił sobie nowy samochód? - Przecież to nie jego! - Skąd wiesz? - Wczoraj mi powiedział, że to Toyota Karola. Pomiędzy ambasadmi USA i CCCP zorganizowano wymianę sekretarek. Po dwóch tygodniach amerykańska sekretarka pisze depesze do swoich: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj szefowi, a spódnice to dostałam taką długą, że ledwo chodzę". W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie mam co robić, nudzę się. A spódnice to mi dali taką krótką, że mi chyba widać jaja i kalosze" Amigowiec został porażony przez swoją ukochaną amigę na śmierć i poszedł do nieba. Staje przed św.Piotrem ,a Piotr się go pyta: - Chciałbyś Amigowcu pójść do nieba czy do piekła - Chciałbym się rozejrzeć - odpowiada amigowiec - Patrz tak wygląda niebo - mówi św.Piotr - pokazując dookoła - Niby chłodno tu - inteligentnie zauważa Amigowiec - Teraz chodź pokaężę ci piekło - mówi św.Piotr Zjeżdzają do piekła patrzą a tam gołe panienki siedzą na monitorach - na ekranach widać Rajowane dupy też - Dookoła leżą amigi a Nawet najnowszy model "Amiga CD Power Belzebub" z procesorem matolarola 40000000000, która ma 100 TMipsów. Wracają na górę - czyli do nieba - i św.Piotr się pyta: - No to jak - niebo czy piekło ? - Nie obraż się św.Piotr - ale ja wolę do piekła - mówi amigowiec. Dobra pojechał na dół, wychodzi z windy a tu go dwa Diabły za bary i do beczki ze smołą. Przestraszony Amigowiec - krzyczy co się stało z tamtym piekłem które widziałem poprzednio: Na to jeden z diabłów odpowiada: - To było DEMO baranie, DEMO.... Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi: - Dawaj pieniądze! - Nie mam. - A co masz? - Garba - To dawaj I zabrał. A garbaty szcześliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chciał być znowu zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia się powtórzyła.Wyskoczył upiór i mówi: - Masz garba? - Nie - To masz! Wchodzi facet do baru z krokodylem. - Proszę wyjąć ! On jest niebezpieczny ! - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić. - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać. Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi: - Otwórz gębę! Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, nastepnie wali znowy trzy razy i mowi: - Zamknij gębę ! Krokodyl zamyka, i wszyscy widzą jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi: - Może ktoś chce spróbować ? Odzywa się kobiecy głos: - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę. Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunie ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
W małej wsi ksiądz rozmawia z parafianką: - Doszły mnie słuchy, córko, że wczoraj wieczorem ktoś u was straszliwie przeklinał. Tak nie można, dzieci się gorszą, a jaki zły przykład dla sąsiadów. - Bardzo przepraszam, ale właśnie wybieraliśmy się do kościoła i mój stary nie mógł znaleźć książeczki do nabożeństwa. - Słyszałem, że Wiesiek Kowalski kupił sobie nowy samochód? - Przecież to nie jego! - Skąd wiesz? - Wczoraj mi powiedział, że to Toyota Karola. Pomiędzy ambasadmi USA i CCCP zorganizowano wymianę sekretarek. Po dwóch tygodniach amerykańska sekretarka pisze depesze do swoich: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj szefowi, a spódnice to dostałam taką długą, że ledwo chodzę". W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie mam co robić, nudzę się. A spódnice to mi dali taką krótką, że mi chyba widać jaja i kalosze" Amigowiec został porażony przez swoją ukochaną amigę na śmierć i poszedł do nieba. Staje przed św.Piotrem ,a Piotr się go pyta: - Chciałbyś Amigowcu pójść do nieba czy do piekła - Chciałbym się rozejrzeć - odpowiada amigowiec - Patrz tak wygląda niebo - mówi św.Piotr - pokazując dookoła - Niby chłodno tu - inteligentnie zauważa Amigowiec - Teraz chodź pokaężę ci piekło - mówi św.Piotr Zjeżdzają do piekła patrzą a tam gołe panienki siedzą na monitorach - na ekranach widać Rajowane dupy też - Dookoła leżą amigi a Nawet najnowszy model "Amiga CD Power Belzebub" z procesorem matolarola 40000000000, która ma 100 TMipsów. Wracają na górę - czyli do nieba - i św.Piotr się pyta: - No to jak - niebo czy piekło ? - Nie obraż się św.Piotr - ale ja wolę do piekła - mówi amigowiec. Dobra pojechał na dół, wychodzi z windy a tu go dwa Diabły za bary i do beczki ze smołą. Przestraszony Amigowiec - krzyczy co się stało z tamtym piekłem które widziałem poprzednio: Na to jeden z diabłów odpowiada: - To było DEMO baranie, DEMO.... Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi: - Dawaj pieniądze! - Nie mam. - A co masz? - Garba - To dawaj I zabrał. A garbaty szcześliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chciał być znowu zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia się powtórzyła.Wyskoczył upiór i mówi: - Masz garba? - Nie - To masz! Wchodzi facet do baru z krokodylem. - Proszę wyjąć ! On jest niebezpieczny ! - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić. - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać. Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi: - Otwórz gębę! Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, nastepnie wali znowy trzy razy i mowi: - Zamknij gębę ! Krokodyl zamyka, i wszyscy widzą jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi: - Może ktoś chce spróbować ? Odzywa się kobiecy głos: - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę. Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunie ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
- Słyszałem, że Wiesiek Kowalski kupił sobie nowy samochód? - Przecież to nie jego! - Skąd wiesz? - Wczoraj mi powiedział, że to Toyota Karola. Pomiędzy ambasadmi USA i CCCP zorganizowano wymianę sekretarek. Po dwóch tygodniach amerykańska sekretarka pisze depesze do swoich: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj szefowi, a spódnice to dostałam taką długą, że ledwo chodzę". W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie mam co robić, nudzę się. A spódnice to mi dali taką krótką, że mi chyba widać jaja i kalosze" Amigowiec został porażony przez swoją ukochaną amigę na śmierć i poszedł do nieba. Staje przed św.Piotrem ,a Piotr się go pyta: - Chciałbyś Amigowcu pójść do nieba czy do piekła - Chciałbym się rozejrzeć - odpowiada amigowiec - Patrz tak wygląda niebo - mówi św.Piotr - pokazując dookoła - Niby chłodno tu - inteligentnie zauważa Amigowiec - Teraz chodź pokaężę ci piekło - mówi św.Piotr Zjeżdzają do piekła patrzą a tam gołe panienki siedzą na monitorach - na ekranach widać Rajowane dupy też - Dookoła leżą amigi a Nawet najnowszy model "Amiga CD Power Belzebub" z procesorem matolarola 40000000000, która ma 100 TMipsów. Wracają na górę - czyli do nieba - i św.Piotr się pyta: - No to jak - niebo czy piekło ? - Nie obraż się św.Piotr - ale ja wolę do piekła - mówi amigowiec. Dobra pojechał na dół, wychodzi z windy a tu go dwa Diabły za bary i do beczki ze smołą. Przestraszony Amigowiec - krzyczy co się stało z tamtym piekłem które widziałem poprzednio: Na to jeden z diabłów odpowiada: - To było DEMO baranie, DEMO.... Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi: - Dawaj pieniądze! - Nie mam. - A co masz? - Garba - To dawaj I zabrał. A garbaty szcześliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chciał być znowu zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia się powtórzyła.Wyskoczył upiór i mówi: - Masz garba? - Nie - To masz! Wchodzi facet do baru z krokodylem. - Proszę wyjąć ! On jest niebezpieczny ! - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić. - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać. Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi: - Otwórz gębę! Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, nastepnie wali znowy trzy razy i mowi: - Zamknij gębę ! Krokodyl zamyka, i wszyscy widzą jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi: - Może ktoś chce spróbować ? Odzywa się kobiecy głos: - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę. Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunie ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Pomiędzy ambasadmi USA i CCCP zorganizowano wymianę sekretarek. Po dwóch tygodniach amerykańska sekretarka pisze depesze do swoich: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj szefowi, a spódnice to dostałam taką długą, że ledwo chodzę". W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji: "Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie mam co robić, nudzę się. A spódnice to mi dali taką krótką, że mi chyba widać jaja i kalosze" Amigowiec został porażony przez swoją ukochaną amigę na śmierć i poszedł do nieba. Staje przed św.Piotrem ,a Piotr się go pyta: - Chciałbyś Amigowcu pójść do nieba czy do piekła - Chciałbym się rozejrzeć - odpowiada amigowiec - Patrz tak wygląda niebo - mówi św.Piotr - pokazując dookoła - Niby chłodno tu - inteligentnie zauważa Amigowiec - Teraz chodź pokaężę ci piekło - mówi św.Piotr Zjeżdzają do piekła patrzą a tam gołe panienki siedzą na monitorach - na ekranach widać Rajowane dupy też - Dookoła leżą amigi a Nawet najnowszy model "Amiga CD Power Belzebub" z procesorem matolarola 40000000000, która ma 100 TMipsów. Wracają na górę - czyli do nieba - i św.Piotr się pyta: - No to jak - niebo czy piekło ? - Nie obraż się św.Piotr - ale ja wolę do piekła - mówi amigowiec. Dobra pojechał na dół, wychodzi z windy a tu go dwa Diabły za bary i do beczki ze smołą. Przestraszony Amigowiec - krzyczy co się stało z tamtym piekłem które widziałem poprzednio: Na to jeden z diabłów odpowiada: - To było DEMO baranie, DEMO.... Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi: - Dawaj pieniądze! - Nie mam. - A co masz? - Garba - To dawaj I zabrał. A garbaty szcześliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chciał być znowu zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia się powtórzyła.Wyskoczył upiór i mówi: - Masz garba? - Nie - To masz! Wchodzi facet do baru z krokodylem. - Proszę wyjąć ! On jest niebezpieczny ! - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić. - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać. Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi: - Otwórz gębę! Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, nastepnie wali znowy trzy razy i mowi: - Zamknij gębę ! Krokodyl zamyka, i wszyscy widzą jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi: - Może ktoś chce spróbować ? Odzywa się kobiecy głos: - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę. Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunie ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Amigowiec został porażony przez swoją ukochaną amigę na śmierć i poszedł do nieba. Staje przed św.Piotrem ,a Piotr się go pyta: - Chciałbyś Amigowcu pójść do nieba czy do piekła - Chciałbym się rozejrzeć - odpowiada amigowiec - Patrz tak wygląda niebo - mówi św.Piotr - pokazując dookoła - Niby chłodno tu - inteligentnie zauważa Amigowiec - Teraz chodź pokaężę ci piekło - mówi św.Piotr Zjeżdzają do piekła patrzą a tam gołe panienki siedzą na monitorach - na ekranach widać Rajowane dupy też - Dookoła leżą amigi a Nawet najnowszy model "Amiga CD Power Belzebub" z procesorem matolarola 40000000000, która ma 100 TMipsów. Wracają na górę - czyli do nieba - i św.Piotr się pyta: - No to jak - niebo czy piekło ? - Nie obraż się św.Piotr - ale ja wolę do piekła - mówi amigowiec. Dobra pojechał na dół, wychodzi z windy a tu go dwa Diabły za bary i do beczki ze smołą. Przestraszony Amigowiec - krzyczy co się stało z tamtym piekłem które widziałem poprzednio: Na to jeden z diabłów odpowiada: - To było DEMO baranie, DEMO.... Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi: - Dawaj pieniądze! - Nie mam. - A co masz? - Garba - To dawaj I zabrał. A garbaty szcześliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chciał być znowu zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia się powtórzyła.Wyskoczył upiór i mówi: - Masz garba? - Nie - To masz! Wchodzi facet do baru z krokodylem. - Proszę wyjąć ! On jest niebezpieczny ! - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić. - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać. Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi: - Otwórz gębę! Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, nastepnie wali znowy trzy razy i mowi: - Zamknij gębę ! Krokodyl zamyka, i wszyscy widzą jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi: - Może ktoś chce spróbować ? Odzywa się kobiecy głos: - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę. Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunie ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi: - Dawaj pieniądze! - Nie mam. - A co masz? - Garba - To dawaj I zabrał. A garbaty szcześliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chciał być znowu zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia się powtórzyła.Wyskoczył upiór i mówi: - Masz garba? - Nie - To masz! Wchodzi facet do baru z krokodylem. - Proszę wyjąć ! On jest niebezpieczny ! - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić. - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać. Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi: - Otwórz gębę! Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, nastepnie wali znowy trzy razy i mowi: - Zamknij gębę ! Krokodyl zamyka, i wszyscy widzą jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi: - Może ktoś chce spróbować ? Odzywa się kobiecy głos: - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę. Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunie ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Wchodzi facet do baru z krokodylem. - Proszę wyjąć ! On jest niebezpieczny ! - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić. - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać. Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi: - Otwórz gębę! Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, nastepnie wali znowy trzy razy i mowi: - Zamknij gębę ! Krokodyl zamyka, i wszyscy widzą jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi: - Może ktoś chce spróbować ? Odzywa się kobiecy głos: - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę. Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunie ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza: - Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Pewnie. - 5 piw? - No jasne. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Zmieści się. - 15 kanapek? - Też się zmieści. - Otwieraj pan! Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet: - BUUUUEEEEEEEE..... Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunie ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krótką chwilunie ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Rozmowa w kolejce stojącej przed sklepem. - Czy pan jest ostatni? - Nie, są gorsi ode mnie. - Czy pan stoi na końcu? - Nie, na nogach. - świnia! - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Ależ, proszę pani ja tu przyszedłem po cytryny, a nie po pieszczoty. Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jedego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pojdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności slychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował... Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Z pamiętnika partyzanta: "...poniedziałek - goniliśmy niemców po lesie. ...wtorek - niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i nas wygonił..." W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
W środku nocy zdenerwowany męźczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował ! Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Przez pustynie jedzie na wielblądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. Namuwiony przez przyjaciół, poddał się operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodził ze szpitala, wpadł pod ciężarowkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed obliczem Boga, zapytał z żalem: - Dlaczego mi to zrobiłeś, Boże? - Wybacz synu, ja cię po prostu nie poznałem. Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. W końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza: - Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem. Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Motocyklista wybrał się na przejażdżkę.. Było zimno, więc założył marynarkę tyłem na przód. Jechał zbyt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się lekarz pogotowia: - Czy on żyje? - Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na właściwe miejsce, umarł biedaczysko... Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi że tamtem pierwszy czyta gazetę i wogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego: - Co, pan też doszedł do grzebienia? Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: Z: Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony. Proszę mu dać lżejszą pracę. N: Nie rozumiem co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w bibliotece i wydaje karty. Z: No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel... Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuję się. Wysiada Bill i Hillary, podchodą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominją jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu świętego Piotra i nagle Maliniak mówi: - Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławić tłum na placu. - Eeee, zalewasz Maliniak. - No to zobaczycie.. I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia sie papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta ich łamaną angielszczyzną: - Excuse me, panowie, czy moglibyście nam powiedzieć, co to za facet w białym kitlu stoi na balkonie z Maliniakiem. Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Gorbaczow zabawił na jakiejś balandze do późna, a raczej do wczesnego rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryf i jadą. Gorbaczow popędza jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje przeleciał przez jakieś czerwone światło, a tu ich cap drogówka zatrzymała ! Milicjant popartrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się: - Kto to był ? - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow ! W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono ąmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi: - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem. Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Rok 1950, zjeżdżają się uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocławiu. Jedna biuralistka do drugiej: "Wiesz, właśnie byłam na dworcu jak przyjechał Joliot-Curie. I wiesz, wziełam go za Picassa." "Nie żartuj, tak przy wszystkich?!" Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, że zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał: - Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to pasażerowie wesoło komentują sytuację: - Jeszcze, jeszcze!!! Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po nastepną... gdy wraca widzi, że facet ma pusta torebkę a wszyscy pasażerowie wymiotują. - Przelewało się to upiłem... - komentuje facet... Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Nowak chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi: - Poproszę pudełko cacao. - Proszę pana, pisze się "cacao", a mówi "kakao". Nowak kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi: - Poproszę kilogram kytryn. - Nie mówi się kytryny, tylko cytryny. Nowak zapłacił, podziękował i mówi do siebie: - O curwa, ale kyrk ! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani racje. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. - Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
- Kto cię tak pogryzł? - Mój pies. - Jak to się stało? - Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odległej planety zamieszkałej przez obcą cywilizację. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zgłębić [poznać] tajemnice rozmnażania się tubylców. - To proste - odpowiada zapytana istota - chodźmy do kuchni, to wam pokażę. Istota bierze butelkę z białą cieczą, dolewa do niej zawartość buteleczki z brązową cieczą i przez dłuższy czas potrząsa. - Za dziewięć miesięcy wyjmiemy z tej butelki nową istotę. A wy - zwraca się do Ziemian - jak to robicie? Po chwili zażenowania naukowiec wraz z laborantką demonstrują, jak to się robi na Ziemii. Obca istota prawie pęka ze śmiechu. - Z czego się tak śmiejesz? - pytają Ziemianie. - Bo u nas tak to się robi kawę z mlekiem. Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Wybory w latch 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci. - O! Piłsudzki. - Nie Piłsudzki towarzyszko tylko Józef Wisarionowicz Stalin. - A co on takiego zrobił ten Stalin? - On wygnał Niemców z Polski. - Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich. Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały żłopią wódkę późno w nocy. Wchodzi sprzątaczka z wiadrem i ścierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do sprzątaczki: - Paszła w piiizduuu!!! - Ja, towariszcz gienieral? - Niet, Zapadnaja Jewropa!!! Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Gierkowi rozwiązało się sznurowadło, pochyla się żeby zawiązać, ale i wysoki i w krzyżu strzyka, więc nie sięga. Jabłoński radzi: "Postaw nogę na krześle". Gierek stawia drugą stopę na krześle i tym bardziej nie może sięgnąć, powiada więc do Jaroszewicza: "Widzisz, to jest zawsze tak jak spytasz o radę inteligenta!" Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: " Widzicie bosmanie ten ślad trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeä, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdzcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman nie dyskutując czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: " Widzicie chłopcy ten stożek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego członkiem to cały statek w drobiazgi pójdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeżlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: " To się załużcie, gnojki jedne jak zeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe." Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pule zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął 'narzędzie', spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Pośród rozbitków, którzy uszli z życiem, był bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. " Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!" Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć o co chodzi, dlaczego nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Jedzie Schwarzeneger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor: - hej pan bilet ! Schwarzeneger napinając mięśnie : - ja .. schwarzeneger !! Konduktor nie daje za wygrana : - te.. pan bilet !! Schwarzeneger z rosnącą niecierpliwością: - ja schwarzeneger !!!!!! @#$% Konduktor jest jednak upierdliwy - eee ..bilet !! Wtedy arnoldzik bierze monetę rublawa ..wkłada w kasownik ... i jep z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten: - nu było tak od razu... i przedarł monetę na pół.. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi: - przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik? - to nie samolocik to krzyżyk ! - nic nie szkodzi.. a ile kosztuje ten z pilotem? W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
W tramwaju jechał mieszaniec czarnego lądu (czarnoskóry), siedział, a był tłok, na przystanku wsiadła taka średnio starsza kobiecina, stanęła nad czarnoskórym i po chwili nerwowo spoglądała w jego kierunku. W końcu niewytrzymała i mówi do owego człowieka: - U nas w kraju ustępuje się miejsca starszym kobietom ,takim jak ja. Na to on odpowiada: - A u nas w kraju takie stare baby się zjada. Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Do pewnej elektrowni przyjechała wycieczka młodych nauczycielek. Gdy przechodziły obok transformatora, jedna z nich pyta: - Dlaczego ten transformator tak buczy ? - Gdyby pani miała 50 okresów na sekundę też by pani tak buczała ! Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabra ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął więc łyżeczkę i prubóje.. Najpierw jedną kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem drugą, trzecią, ale w międzyczasie ośmiornica znów przyssysa się pierwszą łapą. Mocno wkurzony gość prubóje raz po raz, ale zawsze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacją: - Panie ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Nie możliwe! Niech pan przyniesie ją razem z krzesłem to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssaną do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda tą łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auc!! moja głowa!! W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
W wigilie chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem. - Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń. - Pierwszy raz słyszę, żeby koń mówił! - dziwi się chłop. - Ja też! - mówi pies. Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisłą i wzdycha: - Echhh... Bach umarł. - po chwili - Echhh... Bethoven nie żyje. - i jeszcze po chwili, - Kurde i ja się coś źle czuję. Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte piętro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności maałżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szybko szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera: - To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Spotykają się dwaj kumple: - Cześć, co słychać ? - A no wiesz różnie bywa. - Słyszałem że się ożeniłeś ? - Zgadza się... - Ładna ta twoja żona ? - Wszyscy mówią że jest podobna do Matki Boskiej - Pokaż zdjęcie. - O Matko Boska! W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki: - Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę ? - No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka. - I coście zrobili ? - Zdjęliśmy sztukę. - Dobrze. A co z reżyserem ? - Został zwolniony z pracy. - Dobrze. A autor ? - Nie żyje. - A toście chyba przesadzili... Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin drugi dzień: włączam telewizor - Lenin trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin piąty dzień: boję się otworzyć konserwę Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet: " Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły kawał skur*****a " Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi: - Gdzie jest Zenek? Wszyscy pasażerowie wskazują na jednego i mówią o..to ten. Po czym dyskretnie odsuwają się od niego, a facet z karabinem mówi: - Zenek kryj się! - ...i puszcza serie po pasażerach. Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Górnik (E)cik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony: E: Qrwa, Truda, patrz ile tej wody! Qrwa, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Qrwa, Truda, patrz ile tu ludzi! Podchodzi (G)ostek: G: Pan jest ze śląska? E: Tak, a skąd pan poznał? G: No po tej qrwie. E: Widzisz Qrva Truda, na tobie to się każdy pozna, Nawet taki Qrva Gostek. Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza (P)racownica. (D)yrektor wygłasza mowe: D: Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepsza pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy. P: A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza? D: Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą... P: A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow. - Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
- Jeżeli niewidomy na jedno oko mija na drodze gówno, to ile gówien widzi ? Dwa !! Jednym okiem widzi jedno gówno, no a drugim gówno widzi !! Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Kowboj do swojego kumpla: - Widzisz tego faceta który siedzi przy stoliku pod ścianą? - Którego? Tam jest trzech facetów. - Tego co pije whisky. - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi? - Tego w koszuli w kratę. - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę. - Poczekaj zaraz ci pokażę. Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony. - Teraz już widzisz o którego mi chodzi? - No, a co? - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do tematu: wyżywienie. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie rownowartość 80 tys. kalorii. Na to Rosjanin : - Kłamiesz ! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków ! - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
- Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam ? - Tak, mamusiu ! - A co on ci proponował ? - Na przykład pytał: "Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę ?", "Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek ?"... - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
- Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów? ... - Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
- Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas? - Czas przeszły, proszę pani! Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Nela nosi na łancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda się uważnie. - Podoba Ci się mój samolocik ? - Owszem,ale raczej podziwiam lotnisko. Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Syn do ojca: - Tato, słyszałem że twój ojciec był pojebany... - Chyba twój! Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt."Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta. "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..." Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Lekcja biologii. - Jak się nazywa największy zwierz mieszkający w naszych lasach? - Pyta się pani Jasia. - Dżwiedż. - Chyba niedzwiedż? - Jeśli nie dzwiedż, to ja nie wiem. - Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
- Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć tak głową, bo znowu będzie tornado. Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?
Ciąg dalszy na następnej stronie ... ?