Pewien szejk z naftowej krainy chciał sobie kupić samochód. Ale nie byle jakiego Rolls Royce'a lecz coś dużo porządniejszego. Łapie więc za telefon i obdzwania najróżniejsze fabryki luksusowych samochodów. Ale nic mu nie odpowiada. W końcu dziwnym trafem łączy się z fabryką "Trabantów". - Ile czeka się u was na samochód? - A z 5 lat, ale może by i dłużej... Ho ho! - myśli szejk - jak się tyle czeka to dopiero musi by ekstra wozik! - Zatem zamawiam jeden. Jestem szejk takitoataki. Przyślijcie jak najszybciej! I odkłada słuchawkę. A w fabryce panika. Przecież nie mogą kazać czekać królowi nafty na "Trąbiego" przez tyle lat! Ładują samochód na najbliższy statek i wysyłają szejkowi. W 2 tygodnie później szejk chwali się w klubie: - A na mój nowy supersamochod będę czekał chyba z 5 lat! Ale firma już po tygodniu przysłała mi plastykowy model wozu... i on działa!!! - Dziwicie się Kacperek, że nie ma dla was premii? Przypomnijcie sobie! Na pochodzie pierwszomajowym toście nieśli portret towarzysza Bieruta, a na ramieniu jakiegoś kundla. A jak powiedziałem "Kacperek, rzucie to bydle!", to coście rzucili...? - Już nigdy nie pójdę do tego jasnowidza. To jakiś oszust. - A skąd wiesz ? - Bo jak zapukałem, to się spytał "Kto tam ?" Idzie sobie Czerw. Kapt. Idzie idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła, wilka ni widu, ni słychu. Głupia sprawa - myśli - bez wilka bajka nieważna. W końcu dotarł Cz. Kapt. do babci, ale tu też nie ma wilka. Babcia zdenerwowana, wilk dawno powinien tu być i ją zjeść - a tak to bajka może nie wyjść. Dzwonią po leśniczego. Leśniczy przyjechał w te pędy. Radzą co robić, wilka nie ma, bajka nieważna a dzieci słuchają. Postanowili poszukać wilka w lesie. Chodzą, wołają.Wreszcie patrzą, a na polance leży wilk. Rozwalony, prawie się nie rusza. Cała trójka skoczyła do wilka: - Te, wilk, bajka zawalona, kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co jest? Wilk na to: - Dajcie wy mi wszyscy spokój. Jestem kompletnie zje**ny. Całą noc tańczyłem z Costnerem. Spotkali się Inteligent z AWF-u i Fizyczny z politechniki. Mieli w ramach współzawodnictwa przejść przez mur (na wprost). Fizyczny z politechniki sierpowym przyłożył w mur i nic, mur stoi. Inteligent z AWF-u podszed i uderzeniem z główki rozwalił mur i mówi do drugiego: - Trzeba mieć tu! (pokazując na głowę), a nie tu! ( uderzając się w biceps). Policjanci przez cały dzień zatrzymywali samochody za przekroczenie szybkości. Wieczorem patrzą, a jakaś syrenka jedzie wolno. Postanowili dać kierowcy nagrodę. Zatrzymują ją. - Damy panu 1 mln zł nagrody. Kierowca: - Dobrze... zapomniałem prawa jazdy. Żona z siedzenia obok: - Proszę go nie słuchać. On po pijaku różne brednie gada. Babcia z tylnego siedzenia: - Bierz pieniądze, sprzedamy jeszcze tą kradzioną syrenkę i zaszalejemy. W tej chwili wychodzi z bagażnika dziadek i pyta: - To już Austria ? Krasnoludki przyjechały swoją miniaturową gablotą pod ludzką stację benzynową i mówią: - Kropelkę benzyny, kropelkę oleju... - A może pierdnąć w oponki bo przyklapły ? -przerywa obsługujący. Czołga się spragniony murzyn po pustynii i nagle widzi akwarium ze złotą rybką. Podbiega, pada na kolana, pije, wypił połowę, gdy słyszy jak rybka go prosi, by nie wypił wszystkiego, a ona spełni jego dwa życzenia... - No to chce być biały i wrócić do wioski! Trzask! Prask! A biały 'murzyn' pojawia się w swojej wiosce... Idzie do matki: - Patrz mamo wróciłem... - Spadaj... Idzie do ojca : - Patrz tato wróciłem... - Spie*****j... Wychodzi na zewnątrz i mówi: - Kurde, od 10 minut jestem biały, a już mnie te czarnuchy wkurzają... Jan Pawel II umarł, poszedł do nieba i przyjmuje go w. Piotr: - Ty, Janie Pawle II, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła dostaniesz najszybszą brykę i najlepszą chatę w niebiosach! JPII zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie, wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza go jadący wiele szybciej piękny, czerwony, sportowy samochód, w którym mignął mu za kierownicą młody straszliwie zapuszczony, brudny facet z długimi włosami. JPII zawraca z piskiem opon, wraca do w. Piotra i mówi: - Ja tu w. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i naszej matki Kościoła, a tu mnie jakiś pun w cholernym Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym coś!!! w. Piotr z zadumą w głosie: - Ciężka sprawa, syn Szefa. Siedszi dwojga starszych dziadków na ławeczce w parku i przechodzą dwie młode laski. Nagle jeden z dziadków do drugiego: - Podrywamy dupcie? - Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy! Wpada gość do baru. - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu: - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu woła: - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta: - Panie, a kto za to zapłaci? - Oho, zaczyna się... Gość zamawia żurek, biogs i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić ! Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
- Dziwicie się Kacperek, że nie ma dla was premii? Przypomnijcie sobie! Na pochodzie pierwszomajowym toście nieśli portret towarzysza Bieruta, a na ramieniu jakiegoś kundla. A jak powiedziałem "Kacperek, rzucie to bydle!", to coście rzucili...? - Już nigdy nie pójdę do tego jasnowidza. To jakiś oszust. - A skąd wiesz ? - Bo jak zapukałem, to się spytał "Kto tam ?" Idzie sobie Czerw. Kapt. Idzie idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła, wilka ni widu, ni słychu. Głupia sprawa - myśli - bez wilka bajka nieważna. W końcu dotarł Cz. Kapt. do babci, ale tu też nie ma wilka. Babcia zdenerwowana, wilk dawno powinien tu być i ją zjeść - a tak to bajka może nie wyjść. Dzwonią po leśniczego. Leśniczy przyjechał w te pędy. Radzą co robić, wilka nie ma, bajka nieważna a dzieci słuchają. Postanowili poszukać wilka w lesie. Chodzą, wołają.Wreszcie patrzą, a na polance leży wilk. Rozwalony, prawie się nie rusza. Cała trójka skoczyła do wilka: - Te, wilk, bajka zawalona, kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co jest? Wilk na to: - Dajcie wy mi wszyscy spokój. Jestem kompletnie zje**ny. Całą noc tańczyłem z Costnerem. Spotkali się Inteligent z AWF-u i Fizyczny z politechniki. Mieli w ramach współzawodnictwa przejść przez mur (na wprost). Fizyczny z politechniki sierpowym przyłożył w mur i nic, mur stoi. Inteligent z AWF-u podszed i uderzeniem z główki rozwalił mur i mówi do drugiego: - Trzeba mieć tu! (pokazując na głowę), a nie tu! ( uderzając się w biceps). Policjanci przez cały dzień zatrzymywali samochody za przekroczenie szybkości. Wieczorem patrzą, a jakaś syrenka jedzie wolno. Postanowili dać kierowcy nagrodę. Zatrzymują ją. - Damy panu 1 mln zł nagrody. Kierowca: - Dobrze... zapomniałem prawa jazdy. Żona z siedzenia obok: - Proszę go nie słuchać. On po pijaku różne brednie gada. Babcia z tylnego siedzenia: - Bierz pieniądze, sprzedamy jeszcze tą kradzioną syrenkę i zaszalejemy. W tej chwili wychodzi z bagażnika dziadek i pyta: - To już Austria ? Krasnoludki przyjechały swoją miniaturową gablotą pod ludzką stację benzynową i mówią: - Kropelkę benzyny, kropelkę oleju... - A może pierdnąć w oponki bo przyklapły ? -przerywa obsługujący. Czołga się spragniony murzyn po pustynii i nagle widzi akwarium ze złotą rybką. Podbiega, pada na kolana, pije, wypił połowę, gdy słyszy jak rybka go prosi, by nie wypił wszystkiego, a ona spełni jego dwa życzenia... - No to chce być biały i wrócić do wioski! Trzask! Prask! A biały 'murzyn' pojawia się w swojej wiosce... Idzie do matki: - Patrz mamo wróciłem... - Spadaj... Idzie do ojca : - Patrz tato wróciłem... - Spie*****j... Wychodzi na zewnątrz i mówi: - Kurde, od 10 minut jestem biały, a już mnie te czarnuchy wkurzają... Jan Pawel II umarł, poszedł do nieba i przyjmuje go w. Piotr: - Ty, Janie Pawle II, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła dostaniesz najszybszą brykę i najlepszą chatę w niebiosach! JPII zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie, wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza go jadący wiele szybciej piękny, czerwony, sportowy samochód, w którym mignął mu za kierownicą młody straszliwie zapuszczony, brudny facet z długimi włosami. JPII zawraca z piskiem opon, wraca do w. Piotra i mówi: - Ja tu w. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i naszej matki Kościoła, a tu mnie jakiś pun w cholernym Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym coś!!! w. Piotr z zadumą w głosie: - Ciężka sprawa, syn Szefa. Siedszi dwojga starszych dziadków na ławeczce w parku i przechodzą dwie młode laski. Nagle jeden z dziadków do drugiego: - Podrywamy dupcie? - Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy! Wpada gość do baru. - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu: - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu woła: - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta: - Panie, a kto za to zapłaci? - Oho, zaczyna się... Gość zamawia żurek, biogs i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić ! Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
- Już nigdy nie pójdę do tego jasnowidza. To jakiś oszust. - A skąd wiesz ? - Bo jak zapukałem, to się spytał "Kto tam ?" Idzie sobie Czerw. Kapt. Idzie idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła, wilka ni widu, ni słychu. Głupia sprawa - myśli - bez wilka bajka nieważna. W końcu dotarł Cz. Kapt. do babci, ale tu też nie ma wilka. Babcia zdenerwowana, wilk dawno powinien tu być i ją zjeść - a tak to bajka może nie wyjść. Dzwonią po leśniczego. Leśniczy przyjechał w te pędy. Radzą co robić, wilka nie ma, bajka nieważna a dzieci słuchają. Postanowili poszukać wilka w lesie. Chodzą, wołają.Wreszcie patrzą, a na polance leży wilk. Rozwalony, prawie się nie rusza. Cała trójka skoczyła do wilka: - Te, wilk, bajka zawalona, kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co jest? Wilk na to: - Dajcie wy mi wszyscy spokój. Jestem kompletnie zje**ny. Całą noc tańczyłem z Costnerem. Spotkali się Inteligent z AWF-u i Fizyczny z politechniki. Mieli w ramach współzawodnictwa przejść przez mur (na wprost). Fizyczny z politechniki sierpowym przyłożył w mur i nic, mur stoi. Inteligent z AWF-u podszed i uderzeniem z główki rozwalił mur i mówi do drugiego: - Trzeba mieć tu! (pokazując na głowę), a nie tu! ( uderzając się w biceps). Policjanci przez cały dzień zatrzymywali samochody za przekroczenie szybkości. Wieczorem patrzą, a jakaś syrenka jedzie wolno. Postanowili dać kierowcy nagrodę. Zatrzymują ją. - Damy panu 1 mln zł nagrody. Kierowca: - Dobrze... zapomniałem prawa jazdy. Żona z siedzenia obok: - Proszę go nie słuchać. On po pijaku różne brednie gada. Babcia z tylnego siedzenia: - Bierz pieniądze, sprzedamy jeszcze tą kradzioną syrenkę i zaszalejemy. W tej chwili wychodzi z bagażnika dziadek i pyta: - To już Austria ? Krasnoludki przyjechały swoją miniaturową gablotą pod ludzką stację benzynową i mówią: - Kropelkę benzyny, kropelkę oleju... - A może pierdnąć w oponki bo przyklapły ? -przerywa obsługujący. Czołga się spragniony murzyn po pustynii i nagle widzi akwarium ze złotą rybką. Podbiega, pada na kolana, pije, wypił połowę, gdy słyszy jak rybka go prosi, by nie wypił wszystkiego, a ona spełni jego dwa życzenia... - No to chce być biały i wrócić do wioski! Trzask! Prask! A biały 'murzyn' pojawia się w swojej wiosce... Idzie do matki: - Patrz mamo wróciłem... - Spadaj... Idzie do ojca : - Patrz tato wróciłem... - Spie*****j... Wychodzi na zewnątrz i mówi: - Kurde, od 10 minut jestem biały, a już mnie te czarnuchy wkurzają... Jan Pawel II umarł, poszedł do nieba i przyjmuje go w. Piotr: - Ty, Janie Pawle II, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła dostaniesz najszybszą brykę i najlepszą chatę w niebiosach! JPII zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie, wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza go jadący wiele szybciej piękny, czerwony, sportowy samochód, w którym mignął mu za kierownicą młody straszliwie zapuszczony, brudny facet z długimi włosami. JPII zawraca z piskiem opon, wraca do w. Piotra i mówi: - Ja tu w. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i naszej matki Kościoła, a tu mnie jakiś pun w cholernym Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym coś!!! w. Piotr z zadumą w głosie: - Ciężka sprawa, syn Szefa. Siedszi dwojga starszych dziadków na ławeczce w parku i przechodzą dwie młode laski. Nagle jeden z dziadków do drugiego: - Podrywamy dupcie? - Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy! Wpada gość do baru. - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu: - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu woła: - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta: - Panie, a kto za to zapłaci? - Oho, zaczyna się... Gość zamawia żurek, biogs i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić ! Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Idzie sobie Czerw. Kapt. Idzie idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła, wilka ni widu, ni słychu. Głupia sprawa - myśli - bez wilka bajka nieważna. W końcu dotarł Cz. Kapt. do babci, ale tu też nie ma wilka. Babcia zdenerwowana, wilk dawno powinien tu być i ją zjeść - a tak to bajka może nie wyjść. Dzwonią po leśniczego. Leśniczy przyjechał w te pędy. Radzą co robić, wilka nie ma, bajka nieważna a dzieci słuchają. Postanowili poszukać wilka w lesie. Chodzą, wołają.Wreszcie patrzą, a na polance leży wilk. Rozwalony, prawie się nie rusza. Cała trójka skoczyła do wilka: - Te, wilk, bajka zawalona, kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co jest? Wilk na to: - Dajcie wy mi wszyscy spokój. Jestem kompletnie zje**ny. Całą noc tańczyłem z Costnerem. Spotkali się Inteligent z AWF-u i Fizyczny z politechniki. Mieli w ramach współzawodnictwa przejść przez mur (na wprost). Fizyczny z politechniki sierpowym przyłożył w mur i nic, mur stoi. Inteligent z AWF-u podszed i uderzeniem z główki rozwalił mur i mówi do drugiego: - Trzeba mieć tu! (pokazując na głowę), a nie tu! ( uderzając się w biceps). Policjanci przez cały dzień zatrzymywali samochody za przekroczenie szybkości. Wieczorem patrzą, a jakaś syrenka jedzie wolno. Postanowili dać kierowcy nagrodę. Zatrzymują ją. - Damy panu 1 mln zł nagrody. Kierowca: - Dobrze... zapomniałem prawa jazdy. Żona z siedzenia obok: - Proszę go nie słuchać. On po pijaku różne brednie gada. Babcia z tylnego siedzenia: - Bierz pieniądze, sprzedamy jeszcze tą kradzioną syrenkę i zaszalejemy. W tej chwili wychodzi z bagażnika dziadek i pyta: - To już Austria ? Krasnoludki przyjechały swoją miniaturową gablotą pod ludzką stację benzynową i mówią: - Kropelkę benzyny, kropelkę oleju... - A może pierdnąć w oponki bo przyklapły ? -przerywa obsługujący. Czołga się spragniony murzyn po pustynii i nagle widzi akwarium ze złotą rybką. Podbiega, pada na kolana, pije, wypił połowę, gdy słyszy jak rybka go prosi, by nie wypił wszystkiego, a ona spełni jego dwa życzenia... - No to chce być biały i wrócić do wioski! Trzask! Prask! A biały 'murzyn' pojawia się w swojej wiosce... Idzie do matki: - Patrz mamo wróciłem... - Spadaj... Idzie do ojca : - Patrz tato wróciłem... - Spie*****j... Wychodzi na zewnątrz i mówi: - Kurde, od 10 minut jestem biały, a już mnie te czarnuchy wkurzają... Jan Pawel II umarł, poszedł do nieba i przyjmuje go w. Piotr: - Ty, Janie Pawle II, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła dostaniesz najszybszą brykę i najlepszą chatę w niebiosach! JPII zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie, wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza go jadący wiele szybciej piękny, czerwony, sportowy samochód, w którym mignął mu za kierownicą młody straszliwie zapuszczony, brudny facet z długimi włosami. JPII zawraca z piskiem opon, wraca do w. Piotra i mówi: - Ja tu w. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i naszej matki Kościoła, a tu mnie jakiś pun w cholernym Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym coś!!! w. Piotr z zadumą w głosie: - Ciężka sprawa, syn Szefa. Siedszi dwojga starszych dziadków na ławeczce w parku i przechodzą dwie młode laski. Nagle jeden z dziadków do drugiego: - Podrywamy dupcie? - Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy! Wpada gość do baru. - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu: - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu woła: - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta: - Panie, a kto za to zapłaci? - Oho, zaczyna się... Gość zamawia żurek, biogs i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić ! Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Spotkali się Inteligent z AWF-u i Fizyczny z politechniki. Mieli w ramach współzawodnictwa przejść przez mur (na wprost). Fizyczny z politechniki sierpowym przyłożył w mur i nic, mur stoi. Inteligent z AWF-u podszed i uderzeniem z główki rozwalił mur i mówi do drugiego: - Trzeba mieć tu! (pokazując na głowę), a nie tu! ( uderzając się w biceps). Policjanci przez cały dzień zatrzymywali samochody za przekroczenie szybkości. Wieczorem patrzą, a jakaś syrenka jedzie wolno. Postanowili dać kierowcy nagrodę. Zatrzymują ją. - Damy panu 1 mln zł nagrody. Kierowca: - Dobrze... zapomniałem prawa jazdy. Żona z siedzenia obok: - Proszę go nie słuchać. On po pijaku różne brednie gada. Babcia z tylnego siedzenia: - Bierz pieniądze, sprzedamy jeszcze tą kradzioną syrenkę i zaszalejemy. W tej chwili wychodzi z bagażnika dziadek i pyta: - To już Austria ? Krasnoludki przyjechały swoją miniaturową gablotą pod ludzką stację benzynową i mówią: - Kropelkę benzyny, kropelkę oleju... - A może pierdnąć w oponki bo przyklapły ? -przerywa obsługujący. Czołga się spragniony murzyn po pustynii i nagle widzi akwarium ze złotą rybką. Podbiega, pada na kolana, pije, wypił połowę, gdy słyszy jak rybka go prosi, by nie wypił wszystkiego, a ona spełni jego dwa życzenia... - No to chce być biały i wrócić do wioski! Trzask! Prask! A biały 'murzyn' pojawia się w swojej wiosce... Idzie do matki: - Patrz mamo wróciłem... - Spadaj... Idzie do ojca : - Patrz tato wróciłem... - Spie*****j... Wychodzi na zewnątrz i mówi: - Kurde, od 10 minut jestem biały, a już mnie te czarnuchy wkurzają... Jan Pawel II umarł, poszedł do nieba i przyjmuje go w. Piotr: - Ty, Janie Pawle II, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła dostaniesz najszybszą brykę i najlepszą chatę w niebiosach! JPII zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie, wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza go jadący wiele szybciej piękny, czerwony, sportowy samochód, w którym mignął mu za kierownicą młody straszliwie zapuszczony, brudny facet z długimi włosami. JPII zawraca z piskiem opon, wraca do w. Piotra i mówi: - Ja tu w. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i naszej matki Kościoła, a tu mnie jakiś pun w cholernym Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym coś!!! w. Piotr z zadumą w głosie: - Ciężka sprawa, syn Szefa. Siedszi dwojga starszych dziadków na ławeczce w parku i przechodzą dwie młode laski. Nagle jeden z dziadków do drugiego: - Podrywamy dupcie? - Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy! Wpada gość do baru. - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu: - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu woła: - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta: - Panie, a kto za to zapłaci? - Oho, zaczyna się... Gość zamawia żurek, biogs i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić ! Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Policjanci przez cały dzień zatrzymywali samochody za przekroczenie szybkości. Wieczorem patrzą, a jakaś syrenka jedzie wolno. Postanowili dać kierowcy nagrodę. Zatrzymują ją. - Damy panu 1 mln zł nagrody. Kierowca: - Dobrze... zapomniałem prawa jazdy. Żona z siedzenia obok: - Proszę go nie słuchać. On po pijaku różne brednie gada. Babcia z tylnego siedzenia: - Bierz pieniądze, sprzedamy jeszcze tą kradzioną syrenkę i zaszalejemy. W tej chwili wychodzi z bagażnika dziadek i pyta: - To już Austria ? Krasnoludki przyjechały swoją miniaturową gablotą pod ludzką stację benzynową i mówią: - Kropelkę benzyny, kropelkę oleju... - A może pierdnąć w oponki bo przyklapły ? -przerywa obsługujący. Czołga się spragniony murzyn po pustynii i nagle widzi akwarium ze złotą rybką. Podbiega, pada na kolana, pije, wypił połowę, gdy słyszy jak rybka go prosi, by nie wypił wszystkiego, a ona spełni jego dwa życzenia... - No to chce być biały i wrócić do wioski! Trzask! Prask! A biały 'murzyn' pojawia się w swojej wiosce... Idzie do matki: - Patrz mamo wróciłem... - Spadaj... Idzie do ojca : - Patrz tato wróciłem... - Spie*****j... Wychodzi na zewnątrz i mówi: - Kurde, od 10 minut jestem biały, a już mnie te czarnuchy wkurzają... Jan Pawel II umarł, poszedł do nieba i przyjmuje go w. Piotr: - Ty, Janie Pawle II, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła dostaniesz najszybszą brykę i najlepszą chatę w niebiosach! JPII zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie, wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza go jadący wiele szybciej piękny, czerwony, sportowy samochód, w którym mignął mu za kierownicą młody straszliwie zapuszczony, brudny facet z długimi włosami. JPII zawraca z piskiem opon, wraca do w. Piotra i mówi: - Ja tu w. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i naszej matki Kościoła, a tu mnie jakiś pun w cholernym Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym coś!!! w. Piotr z zadumą w głosie: - Ciężka sprawa, syn Szefa. Siedszi dwojga starszych dziadków na ławeczce w parku i przechodzą dwie młode laski. Nagle jeden z dziadków do drugiego: - Podrywamy dupcie? - Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy! Wpada gość do baru. - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu: - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu woła: - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta: - Panie, a kto za to zapłaci? - Oho, zaczyna się... Gość zamawia żurek, biogs i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić ! Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Krasnoludki przyjechały swoją miniaturową gablotą pod ludzką stację benzynową i mówią: - Kropelkę benzyny, kropelkę oleju... - A może pierdnąć w oponki bo przyklapły ? -przerywa obsługujący. Czołga się spragniony murzyn po pustynii i nagle widzi akwarium ze złotą rybką. Podbiega, pada na kolana, pije, wypił połowę, gdy słyszy jak rybka go prosi, by nie wypił wszystkiego, a ona spełni jego dwa życzenia... - No to chce być biały i wrócić do wioski! Trzask! Prask! A biały 'murzyn' pojawia się w swojej wiosce... Idzie do matki: - Patrz mamo wróciłem... - Spadaj... Idzie do ojca : - Patrz tato wróciłem... - Spie*****j... Wychodzi na zewnątrz i mówi: - Kurde, od 10 minut jestem biały, a już mnie te czarnuchy wkurzają... Jan Pawel II umarł, poszedł do nieba i przyjmuje go w. Piotr: - Ty, Janie Pawle II, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła dostaniesz najszybszą brykę i najlepszą chatę w niebiosach! JPII zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie, wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza go jadący wiele szybciej piękny, czerwony, sportowy samochód, w którym mignął mu za kierownicą młody straszliwie zapuszczony, brudny facet z długimi włosami. JPII zawraca z piskiem opon, wraca do w. Piotra i mówi: - Ja tu w. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i naszej matki Kościoła, a tu mnie jakiś pun w cholernym Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym coś!!! w. Piotr z zadumą w głosie: - Ciężka sprawa, syn Szefa. Siedszi dwojga starszych dziadków na ławeczce w parku i przechodzą dwie młode laski. Nagle jeden z dziadków do drugiego: - Podrywamy dupcie? - Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy! Wpada gość do baru. - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu: - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu woła: - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta: - Panie, a kto za to zapłaci? - Oho, zaczyna się... Gość zamawia żurek, biogs i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić ! Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Czołga się spragniony murzyn po pustynii i nagle widzi akwarium ze złotą rybką. Podbiega, pada na kolana, pije, wypił połowę, gdy słyszy jak rybka go prosi, by nie wypił wszystkiego, a ona spełni jego dwa życzenia... - No to chce być biały i wrócić do wioski! Trzask! Prask! A biały 'murzyn' pojawia się w swojej wiosce... Idzie do matki: - Patrz mamo wróciłem... - Spadaj... Idzie do ojca : - Patrz tato wróciłem... - Spie*****j... Wychodzi na zewnątrz i mówi: - Kurde, od 10 minut jestem biały, a już mnie te czarnuchy wkurzają... Jan Pawel II umarł, poszedł do nieba i przyjmuje go w. Piotr: - Ty, Janie Pawle II, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła dostaniesz najszybszą brykę i najlepszą chatę w niebiosach! JPII zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie, wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza go jadący wiele szybciej piękny, czerwony, sportowy samochód, w którym mignął mu za kierownicą młody straszliwie zapuszczony, brudny facet z długimi włosami. JPII zawraca z piskiem opon, wraca do w. Piotra i mówi: - Ja tu w. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i naszej matki Kościoła, a tu mnie jakiś pun w cholernym Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym coś!!! w. Piotr z zadumą w głosie: - Ciężka sprawa, syn Szefa. Siedszi dwojga starszych dziadków na ławeczce w parku i przechodzą dwie młode laski. Nagle jeden z dziadków do drugiego: - Podrywamy dupcie? - Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy! Wpada gość do baru. - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu: - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu woła: - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta: - Panie, a kto za to zapłaci? - Oho, zaczyna się... Gość zamawia żurek, biogs i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić ! Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Jan Pawel II umarł, poszedł do nieba i przyjmuje go w. Piotr: - Ty, Janie Pawle II, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła dostaniesz najszybszą brykę i najlepszą chatę w niebiosach! JPII zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie, wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza go jadący wiele szybciej piękny, czerwony, sportowy samochód, w którym mignął mu za kierownicą młody straszliwie zapuszczony, brudny facet z długimi włosami. JPII zawraca z piskiem opon, wraca do w. Piotra i mówi: - Ja tu w. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i naszej matki Kościoła, a tu mnie jakiś pun w cholernym Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym coś!!! w. Piotr z zadumą w głosie: - Ciężka sprawa, syn Szefa. Siedszi dwojga starszych dziadków na ławeczce w parku i przechodzą dwie młode laski. Nagle jeden z dziadków do drugiego: - Podrywamy dupcie? - Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy! Wpada gość do baru. - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu: - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu woła: - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta: - Panie, a kto za to zapłaci? - Oho, zaczyna się... Gość zamawia żurek, biogs i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić ! Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Siedszi dwojga starszych dziadków na ławeczce w parku i przechodzą dwie młode laski. Nagle jeden z dziadków do drugiego: - Podrywamy dupcie? - Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy! Wpada gość do baru. - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu: - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu woła: - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta: - Panie, a kto za to zapłaci? - Oho, zaczyna się... Gość zamawia żurek, biogs i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić ! Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Wpada gość do baru. - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu: - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie. Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu woła: - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta: - Panie, a kto za to zapłaci? - Oho, zaczyna się... Gość zamawia żurek, biogs i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić ! Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Gość zamawia żurek, biogs i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić ! Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorową. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy całą solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zarządał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nową zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos: - Panie kelner !!! Kto tak przesolił tą zupę !!!! Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo. - Przepraszam pana bardzo... Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem. - Najmocniej pana przepraszam... Zdarza się to jeszcze kilka razy. W końcu zirytowany i porządnie poobijany siada na ławce i mówi: - Poczekam, aż ta chołota przejdzie... Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy: - Wiesz stary, muszę już iść. - A daleko masz? - Nie, na Matejki, tu zaraz obok. - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście. - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. - Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką! - Chwila....... JACU!? - TATA??????? Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Idzie pijak ulicą i co chwila się śmieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jakiś gość i pyta: - Z czego pan się śmieje ? - Opowiadam sobie kawały. - To dlaczego macha pan ręką ? - Bo niektóre już znam. Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę. - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
- Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffela? - Woch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!" - Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastiku!" - Polak: "O, kur*a! Ale wysoka!" Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Trzy lwy spotkały się na pustyni. Pierwszy jęcząc mówi: - Zjadłem Amerykanina z wrzodem żołądka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadłem Polaka i do dziś męczy mnie kac. Natomiast trzeci : - A ja zjadłem Rosjanina i od tygodnia wymiotuję medalami. Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi: - Skacz! - Nie skoczę. - Gentleman skoczyłby. - Nie skoczę. - Ale teraz jest taka moda. - Nie skoczę. - To rozkaz! - Nie skoczę. - A to nie skacz! Polak skoczył. Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Spotykaja się Clinton, Jelcyn i Pawlak. Pierwszy mówi: - Słuchajcie, co byście mi poradzili, jeden z moich ministrów jest narkomanem, ale nie wiem który! Na to Jelcyn: - I co to za problem? Jeden z moich jest w mafii, też nie wiem który, to chyba gorzej, nie? Wtedy Pawlak: - No kochani, to jeszcze nic, u mnie któryś jest fachowcem, i też nie mam pojęcia, kto... Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Kowalski postanowił zrobić w domu porządek. Wraca podpity i od progu woła: - Za trzy minuty widzę na stole obiad i pół litra! - Jak to?! - protestuje żona. - Co takiego?! - wtóruje teściowa. - A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie? Zjadł, wypił i mówi: - A teraz prześpię się z teściową! - Jak to?! - krzyczy żona. - Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się teściowa. - Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
- Tata, tata! Ruscy polecieli na Księżyc!! - Wszyscy? - Nie, trzech. - To co mi gówniarzu głowę zawracasz!!! Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Pan Jurek Owsiak zabrał dzieci na krótki przelot nad Warszawą zorganizowany przez PLL-LOT. W trakcie lotu zawiodły silniki. Jurek założył jedyny spadochron na pokładzie i krzyknął: - Lecę po pomoc! SIE MA! Na co dzieci: - A co z nami, Jurek? - Aaaa, RÓBTA CO CHCETA! Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy ! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie ! Jeszcze ktoś chce wsiąść ! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i mówi z ulgą: - No, nie spóźniłem się do pracy... Bilety do kontroli proszę ! Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Przyjeżdza Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko: - Ja gut, Ja gut. Na to Wałęsa mówi do Mietka: - Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś. Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi: - Danke. Na to Wałęsa: - Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam. Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Spotyka się dwóch facetów: - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał. - No, ale tym razem to był uraz czaszki. - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów. Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mówi: "Proszę księdza, ukradłem trochę drewna." "Ile?" "No, zbudowałem budę dla psa." "No to nie jest źle..." "Ale proszę księdza, mnie trochę tego drewna zostało." "Ile?" "Zbudowałem sobie garaż." "No, to już gorzej, za pokutę..." "Ale proszę księdza, mnie jeszcze tego drewna zostało" "Ile?" "Zbudowałem sobie dom." "Synu, ciężko zgrzeszyłeś, wiesz co to jest nowenna?" "Proszę księdza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze trochę zostało." Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - śrulek żółtko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem? środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągniony przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza. - Co za upał! - wzdycha głośno gospodarz. - Okropny! - zgadza się pies. - O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, że umiesz mówił! - Ja też nie wiedziałem! - dodaje koń. Murzyn i biały stoją na brzegu rzeki. Biały przechwala się: - Wiesz, ja to mam takiego czułego, że mógłbym nim zmierzyć temperaturę wody. - To zmierz - podpuszcza go Murzyn. Biały wyciąga, wkłada do wody, trzyma w niej dwie minuty, po czym mówi z triumfem w głosie: - Temperatura wody wynosi 25 stopni! Murzyn na to ściągnął spodnie, włożył swojego do wody i po chwili mówi: - Rzeczywiście, temperatura wody wynosi 25 stopni, a głębokość 1.6 metra... - Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
- Jak górale mówią na mgłę? - Gówno widzą. Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Pensjonariusz domu dla nerwowo chorych do swojego kolegi: - Straciłem swój zegarek. - W jaki sposób? - On się zatrzymał, a ja poszedłem dalej. Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Rozmowa w barze. - Kolego, postaw piwo. - Przecież się nie przewróciło. Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Rozmowa przed kasą PKP. - Poproszę bilet. - A dokąd? - A co pani taka ciekawa? Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Kowalski mieszka na X piętrze. Wraca zmęczony z pracy, a na drzwiach windy widzi kartkę: 'Winda nieczynna. Najbliższa czynna winda znajduje się w bloku po drugiej stronie ulicy'. Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Do jednego z pasażerów w autobusie podchodzi kontroler: - Proszę bilet. - Trzeba było sobie kupić w kiosku, ja nie sprzedaję. Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Umarł dziadek. Dobry wnuczek Jaś postanowił spać u babci kilka nocy, aby staruszka nie czuła się taka samotna. Aby ją rozweselić nałapał do butelki robaczków świętojańskich i w nocy gdy w łóżku babci usłyszał jakieś ruchy, znak że babcia nie śpi, wypuścił je z butelki. - Babciu, świecą? - A cóż mam wnuczku robić, kiedy dziadka już nie ma... Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Kowalski wrócił z wczasów do biura i koledzy pytaja się go jak było: - Pogoda ładna? - Eeee tam... - Jedzenie dobre? - Eeee tam... - Dziewczyny ładne? - Eeee tam... - Popiliście chociaż? - Ooooo!!! Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Rekrutacja poborowych: - Imię? - zwraca się sierżant do jednego z nich. - Jan - odpowiada chłopak, trzepocząc długimi umalowanymi rzęsami. - Nazwisko? - Kowalski - mówi chłopak, pobrzękując bransoletkami. - Płeć? - Mężczyzna, ale nie fanatyk. Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: - No tak... Jednego tylko nie rozumiem... - Czego? - pyta pacjent. - W jaki sposób pan tu w ogóle trafił. Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.
Na bankiecie dwaj biznesmeni: - Aaa, pan Kowalski - mówi jeden z nich. - Wiele o panu słyszałem. - To jeszcze trzeba udowodnić.