Po długim niewidzeniu się, ciotka spotyka Marysię. - Co słychać, Marysiu? - Mamusia urodziła siostrzyczkę. - Ale przecież wasz tatuś jest już od trzech lat za granicą! - Tak, ale często pisze... - Bolku, jak nazywał się Chrobry? - Nie wiem. - No, przecież tak jak ty! - Nowak?! - Kaziu, czy są jakieś zwierzęta, które nie słyszą? - Owszem, panie profesorze, są i głuche... - Moja siostra jest chora na szkarlatynę... - oznajmia Kazio w szkole. - To wracaj do domu, bo mi zarazisz całą klasę - poleca wychowawczyni. Po dwóch tygodniach Kazio pojawia się na lekcjach. - I co, siostra wyzdrowiała?- pyta się nauczycielka. - Nie wiem, bo jeszcze nie pisała... - A gdzie ona jest? - W Danii... - Czy lubisz recytować wierszyki? - pyta jeden z gości małej córeczki państwa domu. - Nie, ale mama zawsze mnie do tego zmusza, kiedy chce, żeby goście wreszcie poszli do domu... Rozmawia dwóch kolegów ze szkolnej ławy: - Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchórz. Ile razy mama wyjeżdża, on się boi i idzie spać do sąsiadki... Nauczycielka się pyta dzieci, jakie zwierzęta mają w domu. Uczniowie kolejno odpowiadają: - Ja mam psa... - Ja kota... - U nas są rybki w akwarium... Wreszcie zgłasza się Kazio: - A my mamy kurczaka w zamrażarce... Na przystanku autobusowym mały chłopiec trąca w nogę starszego pana. - Czy pan lubi lizaki? - Nie. - To proszę go na chwilę potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło. Mała Zosia przedstawia się gościom: - Jestem panną Zosią. Po przyjęciu mama zwraca jej uwagę, ze sześcioletnią dziewczynką przedstawiając się mówi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamiętała to sobie i następnym razem przedstawia się: - Jestem Zosia, ale już nie panna... Mama pyta się Jasia: - Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz? - Dzwonek, mamo. Jasio i Małgosia na spacerze: - Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które porusza moje wnętrze... - Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek browarem... W szkole pani pyta się dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mówią że było, inni że dopiero będzie... - A ty Małgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Bolku, jak nazywał się Chrobry? - Nie wiem. - No, przecież tak jak ty! - Nowak?! - Kaziu, czy są jakieś zwierzęta, które nie słyszą? - Owszem, panie profesorze, są i głuche... - Moja siostra jest chora na szkarlatynę... - oznajmia Kazio w szkole. - To wracaj do domu, bo mi zarazisz całą klasę - poleca wychowawczyni. Po dwóch tygodniach Kazio pojawia się na lekcjach. - I co, siostra wyzdrowiała?- pyta się nauczycielka. - Nie wiem, bo jeszcze nie pisała... - A gdzie ona jest? - W Danii... - Czy lubisz recytować wierszyki? - pyta jeden z gości małej córeczki państwa domu. - Nie, ale mama zawsze mnie do tego zmusza, kiedy chce, żeby goście wreszcie poszli do domu... Rozmawia dwóch kolegów ze szkolnej ławy: - Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchórz. Ile razy mama wyjeżdża, on się boi i idzie spać do sąsiadki... Nauczycielka się pyta dzieci, jakie zwierzęta mają w domu. Uczniowie kolejno odpowiadają: - Ja mam psa... - Ja kota... - U nas są rybki w akwarium... Wreszcie zgłasza się Kazio: - A my mamy kurczaka w zamrażarce... Na przystanku autobusowym mały chłopiec trąca w nogę starszego pana. - Czy pan lubi lizaki? - Nie. - To proszę go na chwilę potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło. Mała Zosia przedstawia się gościom: - Jestem panną Zosią. Po przyjęciu mama zwraca jej uwagę, ze sześcioletnią dziewczynką przedstawiając się mówi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamiętała to sobie i następnym razem przedstawia się: - Jestem Zosia, ale już nie panna... Mama pyta się Jasia: - Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz? - Dzwonek, mamo. Jasio i Małgosia na spacerze: - Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które porusza moje wnętrze... - Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek browarem... W szkole pani pyta się dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mówią że było, inni że dopiero będzie... - A ty Małgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Kaziu, czy są jakieś zwierzęta, które nie słyszą? - Owszem, panie profesorze, są i głuche... - Moja siostra jest chora na szkarlatynę... - oznajmia Kazio w szkole. - To wracaj do domu, bo mi zarazisz całą klasę - poleca wychowawczyni. Po dwóch tygodniach Kazio pojawia się na lekcjach. - I co, siostra wyzdrowiała?- pyta się nauczycielka. - Nie wiem, bo jeszcze nie pisała... - A gdzie ona jest? - W Danii... - Czy lubisz recytować wierszyki? - pyta jeden z gości małej córeczki państwa domu. - Nie, ale mama zawsze mnie do tego zmusza, kiedy chce, żeby goście wreszcie poszli do domu... Rozmawia dwóch kolegów ze szkolnej ławy: - Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchórz. Ile razy mama wyjeżdża, on się boi i idzie spać do sąsiadki... Nauczycielka się pyta dzieci, jakie zwierzęta mają w domu. Uczniowie kolejno odpowiadają: - Ja mam psa... - Ja kota... - U nas są rybki w akwarium... Wreszcie zgłasza się Kazio: - A my mamy kurczaka w zamrażarce... Na przystanku autobusowym mały chłopiec trąca w nogę starszego pana. - Czy pan lubi lizaki? - Nie. - To proszę go na chwilę potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło. Mała Zosia przedstawia się gościom: - Jestem panną Zosią. Po przyjęciu mama zwraca jej uwagę, ze sześcioletnią dziewczynką przedstawiając się mówi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamiętała to sobie i następnym razem przedstawia się: - Jestem Zosia, ale już nie panna... Mama pyta się Jasia: - Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz? - Dzwonek, mamo. Jasio i Małgosia na spacerze: - Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które porusza moje wnętrze... - Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek browarem... W szkole pani pyta się dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mówią że było, inni że dopiero będzie... - A ty Małgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Moja siostra jest chora na szkarlatynę... - oznajmia Kazio w szkole. - To wracaj do domu, bo mi zarazisz całą klasę - poleca wychowawczyni. Po dwóch tygodniach Kazio pojawia się na lekcjach. - I co, siostra wyzdrowiała?- pyta się nauczycielka. - Nie wiem, bo jeszcze nie pisała... - A gdzie ona jest? - W Danii... - Czy lubisz recytować wierszyki? - pyta jeden z gości małej córeczki państwa domu. - Nie, ale mama zawsze mnie do tego zmusza, kiedy chce, żeby goście wreszcie poszli do domu... Rozmawia dwóch kolegów ze szkolnej ławy: - Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchórz. Ile razy mama wyjeżdża, on się boi i idzie spać do sąsiadki... Nauczycielka się pyta dzieci, jakie zwierzęta mają w domu. Uczniowie kolejno odpowiadają: - Ja mam psa... - Ja kota... - U nas są rybki w akwarium... Wreszcie zgłasza się Kazio: - A my mamy kurczaka w zamrażarce... Na przystanku autobusowym mały chłopiec trąca w nogę starszego pana. - Czy pan lubi lizaki? - Nie. - To proszę go na chwilę potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło. Mała Zosia przedstawia się gościom: - Jestem panną Zosią. Po przyjęciu mama zwraca jej uwagę, ze sześcioletnią dziewczynką przedstawiając się mówi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamiętała to sobie i następnym razem przedstawia się: - Jestem Zosia, ale już nie panna... Mama pyta się Jasia: - Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz? - Dzwonek, mamo. Jasio i Małgosia na spacerze: - Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które porusza moje wnętrze... - Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek browarem... W szkole pani pyta się dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mówią że było, inni że dopiero będzie... - A ty Małgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Czy lubisz recytować wierszyki? - pyta jeden z gości małej córeczki państwa domu. - Nie, ale mama zawsze mnie do tego zmusza, kiedy chce, żeby goście wreszcie poszli do domu... Rozmawia dwóch kolegów ze szkolnej ławy: - Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchórz. Ile razy mama wyjeżdża, on się boi i idzie spać do sąsiadki... Nauczycielka się pyta dzieci, jakie zwierzęta mają w domu. Uczniowie kolejno odpowiadają: - Ja mam psa... - Ja kota... - U nas są rybki w akwarium... Wreszcie zgłasza się Kazio: - A my mamy kurczaka w zamrażarce... Na przystanku autobusowym mały chłopiec trąca w nogę starszego pana. - Czy pan lubi lizaki? - Nie. - To proszę go na chwilę potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło. Mała Zosia przedstawia się gościom: - Jestem panną Zosią. Po przyjęciu mama zwraca jej uwagę, ze sześcioletnią dziewczynką przedstawiając się mówi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamiętała to sobie i następnym razem przedstawia się: - Jestem Zosia, ale już nie panna... Mama pyta się Jasia: - Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz? - Dzwonek, mamo. Jasio i Małgosia na spacerze: - Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które porusza moje wnętrze... - Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek browarem... W szkole pani pyta się dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mówią że było, inni że dopiero będzie... - A ty Małgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Rozmawia dwóch kolegów ze szkolnej ławy: - Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchórz. Ile razy mama wyjeżdża, on się boi i idzie spać do sąsiadki... Nauczycielka się pyta dzieci, jakie zwierzęta mają w domu. Uczniowie kolejno odpowiadają: - Ja mam psa... - Ja kota... - U nas są rybki w akwarium... Wreszcie zgłasza się Kazio: - A my mamy kurczaka w zamrażarce... Na przystanku autobusowym mały chłopiec trąca w nogę starszego pana. - Czy pan lubi lizaki? - Nie. - To proszę go na chwilę potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło. Mała Zosia przedstawia się gościom: - Jestem panną Zosią. Po przyjęciu mama zwraca jej uwagę, ze sześcioletnią dziewczynką przedstawiając się mówi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamiętała to sobie i następnym razem przedstawia się: - Jestem Zosia, ale już nie panna... Mama pyta się Jasia: - Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz? - Dzwonek, mamo. Jasio i Małgosia na spacerze: - Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które porusza moje wnętrze... - Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek browarem... W szkole pani pyta się dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mówią że było, inni że dopiero będzie... - A ty Małgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Nauczycielka się pyta dzieci, jakie zwierzęta mają w domu. Uczniowie kolejno odpowiadają: - Ja mam psa... - Ja kota... - U nas są rybki w akwarium... Wreszcie zgłasza się Kazio: - A my mamy kurczaka w zamrażarce... Na przystanku autobusowym mały chłopiec trąca w nogę starszego pana. - Czy pan lubi lizaki? - Nie. - To proszę go na chwilę potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło. Mała Zosia przedstawia się gościom: - Jestem panną Zosią. Po przyjęciu mama zwraca jej uwagę, ze sześcioletnią dziewczynką przedstawiając się mówi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamiętała to sobie i następnym razem przedstawia się: - Jestem Zosia, ale już nie panna... Mama pyta się Jasia: - Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz? - Dzwonek, mamo. Jasio i Małgosia na spacerze: - Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które porusza moje wnętrze... - Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek browarem... W szkole pani pyta się dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mówią że było, inni że dopiero będzie... - A ty Małgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Na przystanku autobusowym mały chłopiec trąca w nogę starszego pana. - Czy pan lubi lizaki? - Nie. - To proszę go na chwilę potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło. Mała Zosia przedstawia się gościom: - Jestem panną Zosią. Po przyjęciu mama zwraca jej uwagę, ze sześcioletnią dziewczynką przedstawiając się mówi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamiętała to sobie i następnym razem przedstawia się: - Jestem Zosia, ale już nie panna... Mama pyta się Jasia: - Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz? - Dzwonek, mamo. Jasio i Małgosia na spacerze: - Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które porusza moje wnętrze... - Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek browarem... W szkole pani pyta się dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mówią że było, inni że dopiero będzie... - A ty Małgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Mała Zosia przedstawia się gościom: - Jestem panną Zosią. Po przyjęciu mama zwraca jej uwagę, ze sześcioletnią dziewczynką przedstawiając się mówi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamiętała to sobie i następnym razem przedstawia się: - Jestem Zosia, ale już nie panna... Mama pyta się Jasia: - Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz? - Dzwonek, mamo. Jasio i Małgosia na spacerze: - Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które porusza moje wnętrze... - Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek browarem... W szkole pani pyta się dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mówią że było, inni że dopiero będzie... - A ty Małgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Mama pyta się Jasia: - Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz? - Dzwonek, mamo. Jasio i Małgosia na spacerze: - Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które porusza moje wnętrze... - Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek browarem... W szkole pani pyta się dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mówią że było, inni że dopiero będzie... - A ty Małgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Jasio i Małgosia na spacerze: - Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które porusza moje wnętrze... - Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek browarem... W szkole pani pyta się dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mówią że było, inni że dopiero będzie... - A ty Małgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
W szkole pani pyta się dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mówią że było, inni że dopiero będzie... - A ty Małgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarł mój dziadek... - Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie... - Tatu wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą... Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Lekcja polskiego. Pani pyta się dzieci kto był największym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak miał na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Masz tu 5 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne popołudnie. - Nie chcę! - Dlaczego? Przecież lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem... - Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać! - W jaki sposób, córeczko? - Rzucają we mnie kamieniami.... Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do w. Mikołaja. Jako ze list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają: "Drogi święty Mikołaju, Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje marzenia..." Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki przezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta: "Drogi święty Mikołaju, Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wzięły..." Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela." Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy. - Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100... - Żeby ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary! - Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z przystanku autobus... - I co ? - Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył... Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?'. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce. - Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka. - Czekam na sekretarkę. Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat : panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę. - Co to ma być ? - Panika. - Dlaczego ? - Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani wiedziała, jaka w domu była panika... Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Przybiega dzieciak na stację benzynowa z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko ! - Co jest ? Pali się ? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. - Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem? - Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?! - Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. - Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka. Za chwilę chłopiec krzyczy: - Mamo, mamo, firanki się świecą! - O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu. - Właśnie przed pół godziną zatelefonowala do ciebie do pracy... - A teraz co robi? - Jeszcze z tobą rozmawia... Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Miło ojciec zauważa: - No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci? Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi: - Mamo, a mi się chce sikać! - To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać. Przychodzi później: - Mamo, mi się chce gwizdać! - To idź sobie pogwizdać. W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi: - Dziadku, mi się chce gwizdać! - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc. - Ale mi się naprawdę chce gwizdać! - Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz. - Ale ja już nie mogę! - To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha. Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło. - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. - A za co?! - Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała. - A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec. - No właśnie, tak samo jej powiedziałem. - Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel jej włosów to dam ci na loda. - A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera? Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoją bandę straszy? - Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie pomagał? Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni rodziców. Chłopiec mówi do siostry: - Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać... List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
List z wakacji: Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. P.S. Co to jest epidemia ? - Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna: - Czego?! - Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza... Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się ! - Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'. Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani: - Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się spierdział! Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego: - Ma pani mózg ??? - Nie. - No i dlatego pani tak głupio wygląda! Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Mama pyta się swego synka: - Kaziu, jak się czujesz w szkole ? - Jak na komisariacie : ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie pyskuj smarkaczu jedz co ci przygotowałem! Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Rozmowa w przedszkolu: - Skąd się wziałeś na świecie ? - Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę. - Aaa, to dlatego jesteś głąbem. Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Pani pyta Jasia w szkole: - Ile jest pięć plus pięć? Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Mały Jasio pyta mamę: - Mamo, po co ty się malujesz? - Żeby ładnie wyglądać. - A kiedy to zacznie działać? - Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Bo musiałem iść z krową do byka. - A nie mógł tego zrobić twój ojciec? - Nie, to musiał zrobić byk! - Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś ojca. - Bocian cię przyniósł. - A ty skąd się wziąłeś? - Mnie też bocian przyniósł. - A babcię? - Też. Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej rodzinie' Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'. Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: "Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: "Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!" Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy : - Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek. - No to mów. - Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło. Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić. - Dziekuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu... Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Za komuny : - Jasiu, a co byś chciał na gwiazdkę? - Jaką, czerwoną? Nasrać! Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Policjant do małego chłopca palącego papierosa : - Wcześnie zacząłeś palić! - E tam wcześnie, już jedenasta! Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy: - A mój tatuś kupił mi za granicą siostrzyckę! - Mój miał mało pieniążków i kupił mi braciska w sklepie na osiedlu. - Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój tatuś wszystko musi robić sam! - Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - Co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie ? - Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź. Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Pani pyta dzieci: - Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: - A może to karp??? - Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na B. Jasio na to: - Być może to karp??? - Jasiu za drzwi!!! Jasio wychodzi. - Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C. Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi: - Czyżby to był karp??? Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi: - Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski??? Jasio zza firanki: - Może potrzebna musztarda??? Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy: - Dlaczego masz takie brudne ręce??? - Bo bawiłem się w piaskownicy!!! - Ale dlaczego masz czyste palce??? - Bo gwizdałem na psa!!! Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach: - Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato. - Wiem! - Skąd? - Mama mi mówiła... Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Pani (P) do dzieci w klasie: (P)- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę. Na to Jasiu (J): (J)- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora (D) (P)- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę a Jasiek powiedział że mnie pobije (D)- Taki mały, rudy? (P)- No, tak (D)- Ooo! ten to potrafi przyjebać.. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie. - No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ? - Bawiliśmy się z Tatą w Armię Czerwoną..... - To bardzo ciekawe, a co robiliście ? - Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta ? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka. - Nie - A towarzysza Stalina ? - Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on napewno ich powiesi - zapewnia Jasiu. Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie. Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz ? Jasiu: A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę ... Mama: Nie boisz się, że cię zabiją ? Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee ???? A za co ???? Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Jasio krzyczy do ojca: "Tato barometr spadł !!!" "O ile ?" "O jakieś dwa metry..." Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Pani na lekcji biologii pyta: - Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów. - Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów. - Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też ? - Nie, nasza myśli, że jej słuchamy ! - Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Tato daj mi tysiąc złotych ! - Na co ? - Idę na msze i potrzebuję na napiwek dla księdza ! Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Zdenerwowana mama do córeczki: - Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama. - Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy. Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Dumny ojciec do synka: - Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć? - Później - pokaż mi najpierw bociana. - Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna. - Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej! - Już więcej się z nim nie baw! - Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni? - Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić... - Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajną babką, i chętnie by cię zarżnął... - Zerżnął synku, zerżnął... - Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie ? - Nie mam pojęcia, syneczku. - A ja wiem! Od telewizora do kanapy ! Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Pani w szkole do Jasia: - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca do szkoły!! Jasio na to (spokojnie): - Ja nie mam ojca. - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka. - Walec go przejechał. - No to niech przyjdzie matka. - Matkę też przejechał walec. - A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia. - Nie. - Czy jego tez przejecha walec?! - pytanie wykazywało nieomal zdumienie. - Tak. - A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi. - Też. - odpowiedział (po raz trzeci monosylaba) Jasiu. - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocię którzy uniknęli tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży. - Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. - Wszystkich przejechał walec. - Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczęła się użalać nad nim nauczycielka. - Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem. Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ... - COCA COLE poproszę ! Ale chłopczyku co ty rob.... - Za wsze COCACOLA ! intonuje Jasio..... - Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Jasiu kim jest twój ojciec? - On jest chory. - Ale co on robi? - Kaszle. - Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw ???? - Przygotowuje KINDER-Niespodzianki Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Pani na lekcji biologii do dzieci: - Z czego składa się serce ? Jasiu: - Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek. - Jasiu, serduszko ma nóżki ???! - Słyszałem jak tata mówił w nocy: No serduszko, rozłóż nóżki ! Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne jagody i pyta nauczyciela: - Co to jest proszę pana? - Czarne jagody Jasiu. - A dlaczego one są czerwone? - Bo są jeszcze zielone! Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży. Przybiega do matki z płaczem: - Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę! - A kto to był, chłopiec czy dziewczynka? - Nie wiem, bo było gołe! Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: - Dostałem piątkę z matmy! Aparat: - Piiip! Mama strofuje synka: - Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: - Piiip! Ojciec dodaje: - Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły... Aparat: - Piiip! Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z rozbitym kolanem i pyta: - Czy był tu mój tato? - A o co chodzi? - Czy skarżył, że rozdarłem spodnie? Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem: - Tak, twój tato był tutaj. - W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi bimber w piwnicy! Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi: - No Jaśku, a może posłuchamy Twojego zdania ? Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać : - Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę. Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i religijnym. I Jasiu napisał to tak: 'O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem z kim!' Wygrał Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu ?? - Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna .. - Bardzo ładnie .. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej. Magosia poszła do lodówki i krzyknęła: 'Matka! Jest tylko jedna!'" Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały. Wzięła do tablicy Jasia. I pyta: - Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem. Jasiu nic. - No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed spaniem twoi rodzice? Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedź, ale trochę się waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy? Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
Na lekcji matmy: - Nowak, podaj liczbę dwucyfrową. - 34. - A jeśli przestawisz cyfry? - Nie wiem. - Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową. - 18. - A jeśli przestwaisz cyfry? - Nie wiem. - Jasiu, podaj... - 33 - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Mamusiu dzieci w szkole mówią, że dużo jem. - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się to nie prawda, tylko zjedz zupkę bo mi wanna potrzebna. - Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.
- Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby! - Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj siŠ, to nie prawda, tylko nic już nie mów bo mi podłogę rysujesz.