Do wiejskiego PGR`u, do gabinetu dyrektora wchodzi gość szukający pracy. - Ja pana doskonale rozumiem - mówi dyrektor - ale mamy już pełny komplet pracowników.No,chyba żeby zaproponował pan coś niezwykłego. - Może zainteresuje pana fakt - odpowiada interesant - że rozumiem mowę zwierząt. - Taa? - pyta zdziwiony dyrektor - to chodźmy do krówek, zobaczymy co pan potrafi. Wchodzą do krówek a tu krasula "Muuuu!" - Co ona powiedziała ? - że daje 10 litrów mleka a wy wpisujecie tylko 4. - O kurde ! Ale chodźmy do świnek. Wchodzą do świnek a tu "Chron,chron!" - A ta co powiedziała ? - że daje 5 prosiąt a wy wpisujecie 3. - O ja pier....Chodźmy jeszcze do baranów. W drodze przez podwórko mijają kozę a ta "Meeeee!" - Pan jej nie słucha - szybko mówi dyrektor - to było dawno i byłem pijany... Do Etiopii (znów omijamy główny temat) przyjechał św.Mikołaj i pyta : - Dlaczego te dzieci takie chude ? - Bo nie jedzą. - To nie dostaną prezentów ! Z pamiętnika esesmana: "....Piątek.Był zimny,mrożny wieczór.Żydzi raźno trza- skali w kominku..." Kąpiący się esesman do swojej żony: - Heleno,podaj mi nowego Żyda bo ten się słabo pieni ! Wiecie ile Żydów mieści się w dezodorancie ? 8x4... Gdzie wejdzie najwięcej Żydów w maluchu ? Do popielniczek. Czym różni się Żyd od mandarynki ? 10 dk. - Stary,wiesz co zrobię,żeby w Polsce było lepiej ? - Nie. - Trzeba wystrzelać wszystkich Żydów i pomalować tory na biało. - Aha...ale czemu pomalować tory ? - A o Żydów to się jakoś nie pytasz... W drzwi komory gazowej ktoś wali od środka. - Czego ? - pyta pilnujący esesman. - Przepraszam,ale tu się gaz ulatnia ! Po 15 minutach gazowania z komory wciąż słychać głosy. Zdziwiony esesnman uchylić drzwi... - W te albo we wte Hans,bo gaz ucieka. Co powstanie w wyniku połączenia wagonu Żydów z wagonem jabłek ? Mydełko "zielone jabłuszko". (ten numer z przeniesieniem strony to celowe,aby podbić napięcie emocjonalne) Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Do Etiopii (znów omijamy główny temat) przyjechał św.Mikołaj i pyta : - Dlaczego te dzieci takie chude ? - Bo nie jedzą. - To nie dostaną prezentów ! Z pamiętnika esesmana: "....Piątek.Był zimny,mrożny wieczór.Żydzi raźno trza- skali w kominku..." Kąpiący się esesman do swojej żony: - Heleno,podaj mi nowego Żyda bo ten się słabo pieni ! Wiecie ile Żydów mieści się w dezodorancie ? 8x4... Gdzie wejdzie najwięcej Żydów w maluchu ? Do popielniczek. Czym różni się Żyd od mandarynki ? 10 dk. - Stary,wiesz co zrobię,żeby w Polsce było lepiej ? - Nie. - Trzeba wystrzelać wszystkich Żydów i pomalować tory na biało. - Aha...ale czemu pomalować tory ? - A o Żydów to się jakoś nie pytasz... W drzwi komory gazowej ktoś wali od środka. - Czego ? - pyta pilnujący esesman. - Przepraszam,ale tu się gaz ulatnia ! Po 15 minutach gazowania z komory wciąż słychać głosy. Zdziwiony esesnman uchylić drzwi... - W te albo we wte Hans,bo gaz ucieka. Co powstanie w wyniku połączenia wagonu Żydów z wagonem jabłek ? Mydełko "zielone jabłuszko". (ten numer z przeniesieniem strony to celowe,aby podbić napięcie emocjonalne) Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Z pamiętnika esesmana: "....Piątek.Był zimny,mrożny wieczór.Żydzi raźno trza- skali w kominku..." Kąpiący się esesman do swojej żony: - Heleno,podaj mi nowego Żyda bo ten się słabo pieni ! Wiecie ile Żydów mieści się w dezodorancie ? 8x4... Gdzie wejdzie najwięcej Żydów w maluchu ? Do popielniczek. Czym różni się Żyd od mandarynki ? 10 dk. - Stary,wiesz co zrobię,żeby w Polsce było lepiej ? - Nie. - Trzeba wystrzelać wszystkich Żydów i pomalować tory na biało. - Aha...ale czemu pomalować tory ? - A o Żydów to się jakoś nie pytasz... W drzwi komory gazowej ktoś wali od środka. - Czego ? - pyta pilnujący esesman. - Przepraszam,ale tu się gaz ulatnia ! Po 15 minutach gazowania z komory wciąż słychać głosy. Zdziwiony esesnman uchylić drzwi... - W te albo we wte Hans,bo gaz ucieka. Co powstanie w wyniku połączenia wagonu Żydów z wagonem jabłek ? Mydełko "zielone jabłuszko". (ten numer z przeniesieniem strony to celowe,aby podbić napięcie emocjonalne) Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Kąpiący się esesman do swojej żony: - Heleno,podaj mi nowego Żyda bo ten się słabo pieni ! Wiecie ile Żydów mieści się w dezodorancie ? 8x4... Gdzie wejdzie najwięcej Żydów w maluchu ? Do popielniczek. Czym różni się Żyd od mandarynki ? 10 dk. - Stary,wiesz co zrobię,żeby w Polsce było lepiej ? - Nie. - Trzeba wystrzelać wszystkich Żydów i pomalować tory na biało. - Aha...ale czemu pomalować tory ? - A o Żydów to się jakoś nie pytasz... W drzwi komory gazowej ktoś wali od środka. - Czego ? - pyta pilnujący esesman. - Przepraszam,ale tu się gaz ulatnia ! Po 15 minutach gazowania z komory wciąż słychać głosy. Zdziwiony esesnman uchylić drzwi... - W te albo we wte Hans,bo gaz ucieka. Co powstanie w wyniku połączenia wagonu Żydów z wagonem jabłek ? Mydełko "zielone jabłuszko". (ten numer z przeniesieniem strony to celowe,aby podbić napięcie emocjonalne) Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Wiecie ile Żydów mieści się w dezodorancie ? 8x4... Gdzie wejdzie najwięcej Żydów w maluchu ? Do popielniczek. Czym różni się Żyd od mandarynki ? 10 dk. - Stary,wiesz co zrobię,żeby w Polsce było lepiej ? - Nie. - Trzeba wystrzelać wszystkich Żydów i pomalować tory na biało. - Aha...ale czemu pomalować tory ? - A o Żydów to się jakoś nie pytasz... W drzwi komory gazowej ktoś wali od środka. - Czego ? - pyta pilnujący esesman. - Przepraszam,ale tu się gaz ulatnia ! Po 15 minutach gazowania z komory wciąż słychać głosy. Zdziwiony esesnman uchylić drzwi... - W te albo we wte Hans,bo gaz ucieka. Co powstanie w wyniku połączenia wagonu Żydów z wagonem jabłek ? Mydełko "zielone jabłuszko". (ten numer z przeniesieniem strony to celowe,aby podbić napięcie emocjonalne) Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Gdzie wejdzie najwięcej Żydów w maluchu ? Do popielniczek. Czym różni się Żyd od mandarynki ? 10 dk. - Stary,wiesz co zrobię,żeby w Polsce było lepiej ? - Nie. - Trzeba wystrzelać wszystkich Żydów i pomalować tory na biało. - Aha...ale czemu pomalować tory ? - A o Żydów to się jakoś nie pytasz... W drzwi komory gazowej ktoś wali od środka. - Czego ? - pyta pilnujący esesman. - Przepraszam,ale tu się gaz ulatnia ! Po 15 minutach gazowania z komory wciąż słychać głosy. Zdziwiony esesnman uchylić drzwi... - W te albo we wte Hans,bo gaz ucieka. Co powstanie w wyniku połączenia wagonu Żydów z wagonem jabłek ? Mydełko "zielone jabłuszko". (ten numer z przeniesieniem strony to celowe,aby podbić napięcie emocjonalne) Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Czym różni się Żyd od mandarynki ? 10 dk. - Stary,wiesz co zrobię,żeby w Polsce było lepiej ? - Nie. - Trzeba wystrzelać wszystkich Żydów i pomalować tory na biało. - Aha...ale czemu pomalować tory ? - A o Żydów to się jakoś nie pytasz... W drzwi komory gazowej ktoś wali od środka. - Czego ? - pyta pilnujący esesman. - Przepraszam,ale tu się gaz ulatnia ! Po 15 minutach gazowania z komory wciąż słychać głosy. Zdziwiony esesnman uchylić drzwi... - W te albo we wte Hans,bo gaz ucieka. Co powstanie w wyniku połączenia wagonu Żydów z wagonem jabłek ? Mydełko "zielone jabłuszko". (ten numer z przeniesieniem strony to celowe,aby podbić napięcie emocjonalne) Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Stary,wiesz co zrobię,żeby w Polsce było lepiej ? - Nie. - Trzeba wystrzelać wszystkich Żydów i pomalować tory na biało. - Aha...ale czemu pomalować tory ? - A o Żydów to się jakoś nie pytasz... W drzwi komory gazowej ktoś wali od środka. - Czego ? - pyta pilnujący esesman. - Przepraszam,ale tu się gaz ulatnia ! Po 15 minutach gazowania z komory wciąż słychać głosy. Zdziwiony esesnman uchylić drzwi... - W te albo we wte Hans,bo gaz ucieka. Co powstanie w wyniku połączenia wagonu Żydów z wagonem jabłek ? Mydełko "zielone jabłuszko". (ten numer z przeniesieniem strony to celowe,aby podbić napięcie emocjonalne) Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
W drzwi komory gazowej ktoś wali od środka. - Czego ? - pyta pilnujący esesman. - Przepraszam,ale tu się gaz ulatnia ! Po 15 minutach gazowania z komory wciąż słychać głosy. Zdziwiony esesnman uchylić drzwi... - W te albo we wte Hans,bo gaz ucieka. Co powstanie w wyniku połączenia wagonu Żydów z wagonem jabłek ? Mydełko "zielone jabłuszko". (ten numer z przeniesieniem strony to celowe,aby podbić napięcie emocjonalne) Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Po 15 minutach gazowania z komory wciąż słychać głosy. Zdziwiony esesnman uchylić drzwi... - W te albo we wte Hans,bo gaz ucieka. Co powstanie w wyniku połączenia wagonu Żydów z wagonem jabłek ? Mydełko "zielone jabłuszko". (ten numer z przeniesieniem strony to celowe,aby podbić napięcie emocjonalne) Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Co powstanie w wyniku połączenia wagonu Żydów z wagonem jabłek ? Mydełko "zielone jabłuszko". (ten numer z przeniesieniem strony to celowe,aby podbić napięcie emocjonalne) Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Mydełko "zielone jabłuszko". (ten numer z przeniesieniem strony to celowe,aby podbić napięcie emocjonalne) Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Dlaczego Żydzi boją się kupić Coca-colę ? Bo się boją gazu. (z tej samej przyczyny nie jeżdżą sa- mochodami) No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
No ale dość.Z pewnością jest to maleńki wycinek kawałów z tej serii ale tylko tyle ich pamiętaliśmy.Tutaj specjalne podziękowania kierujemy do " Vyplawka " który to wszystko zbiera i magazynuje (rasista kopany...) Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Bieżnia (to z ostatniej chwili) w obozie.Organizujący zawody esesman mówi: - Pierwszy i ostatni w wyścigu pójdzie do gazu,reszta zostanie zwolniona i odesłana do domu,zgadzacie się ? - Taaak ! - wykrzyknęli chórem. - Fajno,no to pierwsza dwójka na start... Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Dlaczego Schindler się uratował? - Ponieważ Schindler był Żydem, a zarazem bankierem, z czego znani są wszyscy Żydzi. III Rzesza powierzyła mu pieniądze na zbudowanie IV Rzeszy, które to pieniądze Schindler zdefraudował wydając je na film Spielberga. Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Mąż niespodziewanie wraca do domu i nieomal przyłapuje żonę z kochankiem w łóżku. W ostatnim momencie kochanek wyskakuje przez okno i przypomina sobie, że było to VII piętro bez windy. Leci jak kamień w dół i myśli: - Boże, jaki ze mnie idiota! A po chuj mnie to było! Siedziałbym w domu przed telewizorem, z dzieciakami na kolanach, w ciepłych kapciach. Żona właśnie podawałaby kolację, a potem... Gdzie mnie do diabła poniosło! Spada prosto w zaspę śnieżną bez szwanku. Wstaje, otrzepuje się i mówi: - Niedobrze z moimi nerwami, jeżeli tak łatwo przychodzą człowiekowi głupie myśli do głowy. Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Napierdolony w 3 dupy mąż wraca, słaniając się na nogach, do domu przed świtem, ciągnąć za sobą odrobinę rozmemłaną panienkę. - Gdzieś ty był?!- wykrzykuje żona - I skąd się wzięła ta lafirynda?! - Ciii, słoneczko najmilsze - mówi mąż - głowa mnie boli. A do panienki zwraca się z dyskretnym uśmiechem: - No sama jej powiedz, Liluś, że jesteś moją siostrą! W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
W niedzielne popołudnie przed telewizorem żona rozwiązuje krzyżówkę, natomiast mąż pogrążyć się w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej". - Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta żona. - Wytłumaczę ci to kochanie na przykładzie. Wyobraż sobie, że powracasz niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w łóżku z obcą kobietą. To byłaby właśnie 'konsternacja'. - Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdŤmy to lepiej na moim przykładzie. Wyobrażmy sobie taką sytuację, że to ty powracasz niespodziewanie z delegacji i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakimś obcym mężczyzną. Czy właśnie wtedy następuje 'konsternacja'? - Ależ kochanie! - oburza się małżonek i wali w podłogę gazetą - Ty zupełnie konsternacji od zwykłego kurestwa nie potrafisz odróżnić! Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi. - To mąż wrócił! - mówi żona. Przerażony kochanek wybiega na balkon, przesadza jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść... - Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca. - Wiszę... - odpowiada nieszczęsny kochanek. - No to wiś pan sobie, wiś... Tylko mógłbyś pan nogi podkurczy, bo zamiatać podwórka nie mogę. Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Rozmawia dwóch cwaniaczków z Targówka, pochylonych smętnie nad niedopitym kufelkiem piwa: - Wiesz stary, że twoja dziewczyna jest tak samo dobra w łóżku jak moja? - Wiadomo, dobra, stara szkoła. Obie tego samego nauczyłem równocześnie. Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Tuż przed zamknięciem do apteki wpada zdenerwowany młody mężczyzna: - Poproszę 100 prezerwatyw, pani magister. Farmaceutka uśmiecha się, czerwienieje, potem wzrusza ramionami i wykłada na ladę towar. Niestety, brakuje odpowiedniej ilości, jest tylko 98 prezerwatyw. - Przykro nam, proszę pana... - Trudno, biorę jak leci. Ale musi pani wiedzieć, że mi pani cały wieczór zepsuła. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Na oddziale chururgicznym szpitala od kilku godzin trwa skomplikowana operacja na otwartym sercu. Prowadzący zabieg chirurg w pewnym momencie nie wytrzymał i mówi do pielęgniarki: - Czy nie można by czegoś zrobić, droga siostro, żeby ten pacjent tak nie wrzeszczał? Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Najkrótsza historia miłosna: Do lekarza przyszła baba uskarżająca się na problemy związane ze swoim życiem seksualnym. Wyszła nad ranem. - Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Czy istnieje życie sexualne 60-latków? - Oczywiście, że istnieje - odpowiada emerytowany chirurg. - A jak się to odbywa? - No cóż... Każdego ranka odkrywam kołdrę, wówczas żona bierze mojego ptaka w dwa palce a potem ostrożnie puszcza. - I co dalej? - Jak spadnie na lewą stronę, to ja idę po mleko. A jak na prawą, żona idzie po mleko. Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka: - Poproszę 30 prezerwatyw! - A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka. - Na ból głowy. - Kondony na ból głowy pomagają?! - A tak. Jak zapakuję mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Póżnym wieczorem do żeńskiego akademika telefonuje zdenerwowany mężczyzna: - Czy z Małgosią można? - Ze wszystkimi można! - Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Dzień dobry! - Dobry. - Jak leci? - Leci. - Przyjąłby pan Genia do pracy? - A co Genio umie? - Wszystko. - Jak on wszystko umie, to znaczy, że nic nie umie. - A co u pana trzeba umieć? - Wszystko. - Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Jak spędziłeś noc poślubną? - Jak zwykle. - Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Moje dzieci są mało uzdolnione. - To przestań sypiać ze swoją żoną. - Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Kim jest ta kobieta, z którą widziałem cię wczoraj na przyjęciu? - Moją drugą żoną. - A co się stało z pierwszą? - Została w domu. - Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Teraz zostałaś mi tylko ty! - powiedział do żony z płaczem leśniczy, któremu zdechł pies. Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Żona do kochanka w łóżku: - Pamiętaj, jak wejdzie mój mąż, to udajemy, że się nie znamy. - A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- A więc życzy pan sobie, ażeby po śmierci oddano pana anatomopatologowi? - Oczywiście, panie doktorze. Zawsze marzyłem, żeby pływać w alkoholu. Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Operacja. Chirurg wydaje polecenia pielęgniarce: - Skalpel... - Nożyce... - Spirytus... - Ogórki! - Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Czy przestrzegał pan mojej wskazówki: żadnego alkoholu, tylko mleko? - Tak panie doktorze. I nareszcie zrozumiałem, dlaczego niemowlęta ciągle płaczą. - Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Jak mąż wyjeżdza do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną. - I pani mu na to pozwala?! - Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuję! Już cztery obrączki tam przepił! - Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Mój stary nie pije, nie pali, nie gra w karty i nie lata za babami. - Poważnie?! Ty go tego wszystkiego oduczyłaś, czy ożeniłaś się już z takim durniem?! Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Matka zwraca się do córki: - Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni? - No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Córka do matki: - Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi. - Masz rację kochanie, ale to nie znaczy, że musisz to codzienie sprawdzać. - Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Co za zwyczaje ma dzisiejsze pokolenie! Nie to, co dawniej. Mój mąż odważył się mnie pocałować dopiero po trzecim dziecku! - Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Ile pani ma lat? - 77. - Zamężna? - Jeszcze nie. Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Władzio wrócił z parku i mówi do mamy: - Mamusiu, w parku był taki jeden pan, który rozmawiał ze mną jak z własnym synem! - A czy ten pan nie powiedział ci, jak się nazywa? Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Mąż po tęgiej popijawie wraca nad ranem do domu. Wita go grobowa cisza. - No rzesz zacznij, stara, tą swą litanię, bo nie trafię do łóżka! - Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Mamusiu, opowiedz mi bajkę! - Poczekaj trochę, aą tatuś przyjdzie z knajpy, to oboje posłuchamy. W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego: - Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej! - Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! - To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- To szkarlatyna! - Niemożliwe, panie doktorze, przechodziłem już w dzieciństwie. - To skąd te plamy na rękach?! - Jestem malarzem. - Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! - Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Gostek wychodzi z knajpy pijany. Widzi to ksiądz, który ze zgorszeniem mówi: - Co ty robisz, synu! Nawróć się! - Z przyjemnością, proszę księdza! - i zawrócił. Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi: - Co jest, chyba nie jechałem za szybko? - Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę. - Dlaczego mam dmuchać?! - Bo moje frytki w torbie są za gorące. - Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Ile jest pięć plus pięć? Józio przebiera rękami w kieszeniach i mówi: - Jedenaście! Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mółbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - W domu nie ma ani kropli wódki. Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Mistrz mówi do ucznia: - Idż i pomaluj okna. Za godzinę uczeń przychodzi i pyta: - Ramy też pomalować? - Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Jak skończył się twój proces? - Zwyciężyła sprawiedliwość! - No to ci bardzo współczuję. Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Adwokat broni oskarżonego: - Ależ Wysoki Sądzie, mój klient to współczesny Robin Hood: grabił bogatych, choć przyznaję, że zapominał rozdawać biednym... Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Facetka chce kupić zająca na targu. Przekupka podaje jej piękną sztukę. Klientka wybrzydza: - Eeee, ten na pewno ma za dużo śrutu! - To niech pani weżmie tego. Podciąć sobie żyły. Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdza policja: - Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant. - A co, zgubił go pan? Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że wida tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie. Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Mała norka pyta mamę: - Czy kiedy umrę, pójdę do nieba? - Raczej do opery. - Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Poproszę dwie kuropatwy, takie mniej podziurawione kulami. - Niestety, proszę pana, nie sprzedajemy kuropatw, które umarły ze śmiechu. Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Kelner pyta kelnera: - Ty, a tamta para pod oknem jeszcze niczego nie zamówiła? - Nie. On liczy pieniądze, ona kalorie. - No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- No i co, buduje pan nowy dom? - A słyszał pan kiedyś, żeby ktoś budował stary dom? - Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Jaka jest różnica między dziewicą a rencistką? - Żadna. Obie czekają na pierwszego. Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Ksiądz nie jest zadowolony ze swoich grzesznych parafian. W czasie kazania bardzo obrazowo i dosadni opisuje męczarnie piekielne. Najpierw wybuchają płaczem starsze kobiety, potem młodsze, wreszcie płacze cała wieś. W końcu zaczyna szlochać sam ksiądz... Poruszony patrzy na swe zbolałe owieczki i aby je pocieszyć woła zduszonym głosem: - Nie martwcie się, moi kochani, być może to wszystko nieprawda. - Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Czy świadek jest żonaty? - Nie, Wysoki Sądzie. Ja tylko tak wyglądam. Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Klient wychodzi z knajpy. Kelner woła za nim: - Zapomniał pan zapłacić za wódkę! - Po to właśnie piję: aby zapomnieć. - Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Jak długo może wytrzymać człowiek bez wody? - To zależy. - Od czego? - Czy ma piwo. Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Podczas zwiedzania zamku przewodnik oświadcza: - W tej komnacie zamordowano Ludwika XIV. - Ale w przewodniku napisano, że w lochu! - protestuje jeden ze zwiedzających. - No tak, ale lochy są obecnie w remoncie. Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Kelner: - Wybaczy pan, ale ten stolik jest zarezerwowany. - Wobec tego proszę go zabrać i przynieść inny. Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Stary wilk morski opowiada babciom: - Jak by wam to wytłumaczyć, co to jest ocean... To tak, jakbyście płynęli, płynęli i nigdzie ani jednego burdelu. Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Proces o gwałt. - Czy może nam oskarżony opowiedzieć przebieg wypadków? - Z przyjemnością, Wysoki Sądzie. "Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
"Zatrudnię młode, ładne ekspedientki na mięso i wędliny". Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Mąż oświadcza żonie: - Rzuciłem picie, palenie. Teraz kolej na ciebie. - Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Pewnie, przecież gdybym spojrzała drugi raz na Johna, to bym za niego nie wyszła. - A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- A teraz szczerze, panie doktorze: ile mi jeszcze zostało dni picia? Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z palącego się budynku, żona: - Widzisz, Jack?.. Po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś razem! Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
John wypełnia formularz. Na pytanie "Na co zmarł pana ojciec?" nie może znaleźć odpowiedniego sformułowania. Jego ojciec został powieszony. John pisze więc: "Brał udział w imprezie o charakterze publicznym i nagle zapadł się pod nim podest." - Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności. - Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie w tym samym czasie. - Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.
- Jaka jest najwyższa forma życia zwierzęcego? - Żyrafa.